Grzegorz Uzdański gościem 44. Saloniku Elizy – Muzeum Romantyzmu w Opinogórze Górnej

W niedzielę, 25 stycznia 2026 roku, w Oranżerii Muzeum Romantyzmu w Opinogórze odbyło się 44. spotkanie w Saloniku Elizy. Gościem wydarzenia był Grzegorz Uzdański – poeta i pisarz, autor m.in. głośnej powieści „Wypiór”, nominowanej do Paszportów „Polityki” i przeniesionej na scenę w 2024 roku w Teatrze Syrena oraz Teatrze Imka. Spotkanie poprowadziła Zofia Humięcka, a oprawę muzyczną zapewnili Karolina Wiewióra (sopran) i Juliusz Goniarski (fortepian).

Juliusz Goniarski (fortepian) i Karolina Wiewióra (sopran)

Grzegorz Uzdański, urodzony w 1979 roku w Warszawie, zaprezentował się jako twórca o bardzo szerokim dorobku. Jest autorem powieści „Wakacje”, nominowanej do Nagrody Conrada, a także książek „Zaraz będzie po wszystkim” i „Wypiór”, który przyniósł mu nominację do Paszportów „Polityki” i doczekał się adaptacji teatralnych. Stworzył również projekt „Nowe wiersze sławnych poetów”, znany z mediów społecznościowych i wydany w formie książki, oraz tom wierszy dla dzieci „Rodzina. Wierszyki do chichotania”.

Przez wiele lat uczył filozofii i etyki, pracował w środowisku filmowym i publikował w ogólnopolskiej prasie. Od 2023 roku jest wykładowcą warszawskiego SWPS, gdzie prowadzi zajęcia z twórczego pisania i literatury współczesnej. Zajmuje się także komedią improwizowaną, pisze dla teatru i muzyki, śpiewa w zespole Ryby i prowadzi popularny fanpage „Nowe wiersze sławnych poetów”, na którym z wyczuciem stylu i humorem komentuje współczesność, sięgając po język i formy znanych twórców.

W trakcie rozmowy z Zofią Humięcką, Grzegorz Uzdański przyznał, że jego fascynacja romantyzmem zaczęła się jeszcze w liceum, gdy mimo szkolnego przymusu, z zainteresowaniem sięgał po lektury z tej epoki. „Bardzo dużo mi się podobało, także z romantyzmu. Później w pewnym momencie zacząłem czytać tego więcej” – mówił. Szczególne miejsce zajął wówczas Adam Mickiewicz, którego twórczość i postawa silnie na niego wpłynęły. „Mickiewicz i jego głębokie przekonanie, że to, co robi, jest genialne… Ja, ze swoim głodem autorytetu, jakoś to przejąłem” – dodał. Opowiadając o genezie „Wypiora”, podkreślał, że nie pamięta dokładnie momentu narodzin pomysłu. „Bardzo lubiłem Mickiewicza. Lubiłem też wampiry. A Mickiewicza z wampirem da się połączyć całkiem łatwo” – tłumaczył, przypominając zarówno mroczne motywy z poezji wieszcza, jak i anegdoty o jego nocnych wędrówkach.

Grzegorz Uzdański i Zofia Humięcka

W dalszej części spotkania Grzegorz Uzdański odniósł się do samego aktu mierzenia się z romantyczną tradycją i postacią Mickiewicza. Podkreślał, że w pewnym sensie każdy, kto pisze po polsku, wchodzi w dialog z dawnymi mistrzami. „Napisanie czegokolwiek w języku polskim jest w jakiejś mierze mierzeniem się z wybitnymi poprzednikami, wśród których Mickiewicz zajmuje niezwykle ważne miejsce. Jest, sprawiedliwie czy nie, obsadzony w roli największego polskiego poety” – mówił. Zaznaczał, że nie chodzi o prostą konfrontację, lecz o twórcze przetwarzanie ich dorobku. „Przetwarzamy motywy, które u nich były, wracają do nas ich echa. Najważniejsze, żeby nie być wobec nich całkowicie wtórnym” – podkreślał.

Opowiadając o pracy nad „Wypiorem”, wyjaśniał, że świadomie unikał pisania pastiszu. „Nie chciałem tworzyć pastiszu Mickiewicza. Zależało mi, żeby to było pisane trzynastozgłoskowcem jak »Pan Tadeusz«, czasem jedenastozgłoskowcem jak partie »Dziadów«, ale bez udawania jego języka” – tłumaczył. Przyznał jednak, że wplatając do książki listy Mickiewicza, jednak nie do końca pastiszu uniknął. Dodał też, że nie planował kierować książki wprost do młodych czytelników. „Nie miałem poczucia, że chcę coś młodym mówić. Zdanie autora nie jest bardziej uprzywilejowane niż zdanie czytelnika” – zaznaczył.

W trakcie spotkania autor przeczytał również fragmenty powieści. Publiczność usłyszała m.in. opis wampirycznego Mickiewicza, który „nie spożywał żadnych produktów prócz krwi”, oszczędzał wodę, ale „spalał prąd na marnym komputerze, korzystając z sieci”, a także scenę z kotem Eks, buszującym wśród muzealnych bibelotów i niemal strącającym figurkę Marii Skłodowskiej-Curie. Te czytane na głos fragmenty, zapisane trzynastozgłoskowcem i pełne współczesnych realiów, pokazały, jak romantyczna forma spotyka się w „Wypiorze” z codziennością XXI wieku.

Mówiąc o swoich pastiszach, Grzegorz Uzdański podkreślał, że granica między pastiszem a parodią bywa płynna, ale intencja jest zasadniczo inna. „Parodie mogą być przychylne albo nieprzychylne, natomiast w pastiszu humor powinien wynikać z czegoś innego niż ośmieszanie” – wyjaśniał. Przywołał przykład wiersza Tuwima „Jak Bolesław Leśmian napisałby piosenkę »Wlazł kotek na płotek«”, zauważając, że „są tam elementy pastiszowe, ale niektóre wersy są już ewidentną parodią”. O swoim projekcie „Nowe wiersze sławnych poetów” mówił: „Najczęściej starałem się pisać pastisze. Pewnie czasami to się lekko osuwało w parodię, bo to nie jest takie łatwe, ale chodziło o to, żeby efekt humorystyczny albo po prostu ciekawy wynikał z samego zderzenia stylu z tematem”. Zapytany o autorów, których naśladował najczęściej, przyznał: „Najwięcej chyba napisałem Mickiewicza. Pojawiał się też Słowacki, Norwid – choć Norwid jest bardzo trudny do pastiszowania, ze swoim niezwykle specyficznym, wspaniałym stylem. Zresztą wszyscy są trudni, tylko jedni bardziej”.

Podczas spotkania autor zaprezentował kilka takich utworów. Czytał m.in. pastisz Mickiewicza poświęcony zmianie czasu, wiersz w stylu Jeremiego Przybory, a także „Marionetki” Cypriana Kamila Norwida w „wersji kwarantannowej”, nawiązującej do pandemicznych doświadczeń i spotkań online. Publiczność usłyszała też piosenkowy tekst inspirowany twórczością Agnieszki Osieckiej o „galeryjnych niedzielach”, który jak mówił, wyobrażał sobie w wykonaniu Magdy Umer.

Grzegorz Uzdański opowiedział również o swojej działalności scenicznej i komedii improwizowanej. Zaznaczał, że jest to forma całkowicie pozbawiona scenariusza i dlatego bardzo nierówna, ale też niezwykle żywa. „To są spektakle komediowe bez żadnego scenariusza, wszystko powstaje na żywo” – mówił, dodając, że nieudany wieczór nie świadczy o całej dziedzinie, bo „improwizacja jest najbardziej zaskakująca i najbardziej nierówna, bo aktorzy nie mają przygotowanego tekstu”.

Oprawę muzyczną spotkania stworzyli Karolina Wiewióra (sopran) i Juliusz Goniarski (fortepian), którzy zaprezentowali starannie dobrany program wokalny, łączący klasykę europejskiej pieśni i opery. Wykonane zostały: „Nur wer die Sehnsucht kennt” Franza Schuberta (Pieśń Mignon), „Dzwony” Stanisława Niewiadomskiego z cyklu „Jaskowa dola”, „Piosnka litewska” Fryderyka Chopina, aria Salome „Il est doux, il est bon” z opery „Herodiada” Jules’a Masseneta, słynna aria „Casta diva” z „Normy” Vincenza Belliniego oraz pieśń „Dein blaues Auge” Johannesa Brahmsa. Muzyczne interpretacje dopełniły literacką atmosferę spotkania, wprowadzając publiczność w nastrój romantycznej refleksji.

Na zakończenie spotkania Zofia Humięcka podkreśliła, że twórczość Grzegorza Uzdańskiego broni się sama i nie wymaga dodatkowych rekomendacji, bo parafrazując słowa Stachury i Różewicza, nie ma w niej „złych wierszy”. Zwróciła uwagę na bogactwo i różnorodność jego pastiszów, w tym cykli stylizowanych na twórczość poetów romantycznych oraz współczesnych, a także na ich lekkość i inteligentny humor. Podziękowała publiczności za liczne przybycie mimo trudnych warunków pogodowych i zaprosiła do rozmów kuluarowych z autorem przy kawie. Zapowiedziała również kolejne spotkanie w Saloniku Elizy, którego gościem będzie wybitny dyrygent Jerzy Maksymiuk.

Tekst, zdjęcia: Ciech24.pl

Previous ArticleNext Article