Seans z Gwiazdą – Maciej Zakościelny w Powiatowym Centrum Kultury i Sztuki w Ciechanowie

W piątek 12 kwietnia 2024 do Ciechanowa zawitał znany aktor – Maciej Zakościelny. Spotkanie w ramach cyklu Seans z Gwiazdą organizowanego przez Powiatowe Centrum Kultury i Sztuki w Ciechanowie poprowadził Łukasz Maciejewski. Widzowie, którzy licznie przybyli do Kina Łydynia, mieli okazję do zadawania pytań gwiazdorowi, a następnie do obejrzenia kultowej komedii „Baby Boom, czyli Kogel Mogel 5”, w której aktor zagrał Piotra Wolańskiego.

Maciej Zakościelny i Łukasz Maciejewski

Spotkanie rozpoczął Łukasz Maciejewski, który podzielił się wrażeniami z podróży w towarzystwie Macieja Zakościelnego. Prowadzący wspominał niedogodności wynikające z remontów po drodze, natomiast Maciej Zakościelny stwierdził, że jest optymistą, a droga wcale nie jest taka zła, remonty wkrótce się skończą i będzie już tylko lepiej. Była to okazja do pytania o samochód, którym mężczyźni dotarli na spotkanie. Okazało się, że to Mercedes U129 500, model z 1999 r., kabriolet, „stary ale jary” – jak określił gwiazdor.

„Bardzo go lubię, nie wiem dlaczego, ale taki po prostu jestem. Bardzo lubiłem opowieści dziadka, bardzo lubiłem przebywać z babcią. Dużo mi to dało, myślę, że to zrodziło ten mój wewnętrzny kręgosłup moralny. Gram na skrzypcach, to też instrument z duszą.

Uwielbiałem grać w „Czasie honoru” i w filmach kostiumowych i to nie tylko ze względu na kostium, ale po prostu na jakiś szacunek do epoki. I lubię też stare samochody. Jechaliśmy takim samochodem i ten samochód był specjalnie dzisiaj moim wyborem na tę podróż. Taki już jestem, chociaż kobietę miałem młodszą od siebie, ale nie zawsze.

Ten samochód rzeczywiście ma duszę, co Łukasz zauważył od razu i jego reakcja bardzo mi się spodobała, bo to znaczyło od razu dla mnie, że ta podróż będzie wyjątkowa” – mówił Maciej Zakościelny.

Następnie padło pytanie o film „Baby Boom, czyli Kogel Mogel 5”. Łukasz Maciejewski podkreślił przy okazji, że jest to kapitalna robota aktorska, jest tam przemiana aktorska. Wiadomo, że nie docenia się ról, które są zagrane w filmach z założenia komercyjnych, a nikt nie oczekuje, że „Kogel Mogel” część 5, to film który będzie wysyłany na festiwale filmowe, ale tym bardziej warto zobaczyć, kiedy ktoś wykonuje fantastyczną robotę aktorską.

W czwartej odsłonie postać Piotra Wolańskiego była zagrana zgodnie z oczekiwaniami, charakterem i kostiumem, teraz Maciej Zakościelny dostał więcej do zagrania, postać ma swoją przemianę psychologiczną, a aktor zrobił więcej niż było i w scenariuszu i zamyśle koncepcyjnym.

Maciej Zakościelny

„Zacznę od tego, że Łukasz gdy wysłał mi wiadomość: Cześć, nazywam się Łukasz Maciejewski i jestem krytykiem filmowym. Serio? To świadczy o jego skromności, co mi się spodobało.

Kiedy dostałem propozycję przyjścia na casting, to było zaproszenie do roli Marcina Zawady, którego grał Nikodem Rozbicki. Ja stwierdziłem po przeczytaniu, że grałem już takie postaci. Tu powinien chyba zagrać ktoś inny, chyba może młodszy, jakoś nie czułem, że mi się będzie chciało, a chcę iść do pracy z poczuciem, że naprawdę tam chcę iść.

Więc odmówiłem, ale nieśmiało z moją ówczesną menedżerką zaproponowaliśmy Piotrusia. I już myślałem, że nikt nas poważnie nie wziął, kiedy produkcja odpowiedziała, że jednak zapraszają na casting. I to reżyserował wtedy Kordian Piwowarski i jemu się bardzo spodobała ta propozycja, pokazać jak ten Piotruś dorósł, kim on jest w wieku dorosłym.

Nawet pamiętam, że rozmawiałem z taką moją zaprzyjaźnioną psychoterapeutką, której powiedziałem, od czego się w ogóle odbić, jak to zrobić? Bo inne postaci, które wychodzą nowe, moja siostra, czy szwagier, to oni mogą sobie stworzyć cokolwiek, a ja muszę jakoś nawiązać do tamtej postaci. Pomyślałem sobie, że jednak (a wtedy już byłem ojcem) to jakich mamy rodziców wpływa na nas bardzo.

To musi być ten miszmasz tych rodziców, czyli ojciec taki nerd, naukowiec, a matka zwariowana, roztrzepana, ekscentryczna. I wyszedł mi taki, jak to ktoś powiedział dziwak, ale dzięki rodzicom. On ma to, że jest z zamiłowania filozofem, tak to prowadziliśmy. Trochę w tej trzeciej części, mieliśmy więcej takich cytatów filozoficznych, ale zostały niestety wycięte. Ale charakter buduje się nie tylko na cytatach. To były cztery sceny, ale tak to się spodobało, że dołożyli nas jeszcze na koniec razem z moją kochaną Marlenką, graną przez Katarzynę Skrzynecką. Dołożyli nas jeszcze na końcowe sceny.

W następnej części mieliśmy pół filmu. A w piątej części gramy prawie cały film. Bardzo się cieszę bo to jest taki mój sukces. Jak zaczynałem grać, to pierwsze moje role były do trzech seriali: „Na dobre i na złe”, „Samo życie” i „Plebania”. I wszystkie te trzy castingi wygrałem i tak się zaczęło. We wszystkich serialach prócz samego życia miałem grać 5 odcinków max, ale tak się stało, że mnóstwo tych odcinków powstało. Chciałem potem zrezygnować z „Na dobre i na złe”, co producent mi do dziś wypomina.

Tutaj też taki sukces, że pomimo tego, że jestem ponad 20 lat w tym biznesie, to dalej dają mi kolejne części z większą ilością scen, ponieważ się to jakoś sprawdza i jest to dla nich ciekawe, interesujące. Z czego się bardzo cieszę i odnotowuję jako taki sukces prywatny.” – opowiadał gwiazdor.

Następnie Maciej Zakościelny mówił o nieoczywistym duecie z Katarzyną Skrzynecką: „Na początku wszyscy się dziwili, że my parę możemy tworzyć. Oni paradoksalnie do siebie nie pasują. Bo wszystkim nam się wydaje w życiu, że musimy pasować do siebie, jak coś nie pasuje to tak nie może być. Tymczasem jest to jedyna para, która się naprawdę kocha w tym filmie. To są jedyni ludzie, którzy są ze sobą szczęśliwi. Oni kwitną, bo są szczęśliwi ze sobą. Innym może się to nie podobać, ale przez to może ktoś się złapać, że zewnętrznie oni nie pasują do siebie, jakie to jest dziwne, w jakim my świecie żyjemy, który nam takie stereotypy daje.”

Anna Smolińska – dyrektor Powiatowego Centrum Kultury i Sztuki w Ciechanowie i Maciej Zakościelny – aktor

Potem rozmowa potoczyła się w kierunku przemiany, granego przez Macieja Zakościelnego Piotrusia:

„To było też założenie moje, że trzeba pokazać, że on jest rzeczywiście trochę innym już gościem, dojrzał do roli ojca, bardzo odpowiedzialnej. Też chciałem pokazać, że Piotruś wydawało się, że jest najgłupszy, ale jednak najmądrzejszy. W ogóle ta para jest najmądrzejsza z całej tej rodziny, uważam. Bo oni odkryli, co jest w życiu najważniejsze. I on na pewnym etapie znowu to nam udowadnia, bo pokazuje, że też wie, że na tym etapie dla niego najważniejsza  jest rodzina, dziecko. To jest śmieszne, zabawne, komediowe, ale pod tym wszystkim kryje się coś więcej jak dla mnie.

Nie ukrywam, że cała ta opieka nad dziećmi, którą sprawuję i od początku się bardzo angażowałem, miałem też brata 16 lat młodszego, którym się też opiekowałem. Moja partnerka miała cesarkę i nie mogła za bardzo wstawać, trzy dni byłem z nią w szpitalu, wynajęliśmy taki pokój, gdzie mogłem spać. Ona była w szoku, jak zacząłem przewijać, on płakał, mnie to nie wzruszało, a ja robiłem swoje.

Chciałem pokazać też w tym filmie, rzeczywiście ta opieka nad tymi dziećmi, to jestem ja po prostu. Ten fragment tego filmu to jest, to jak ja się rzeczywiście dziećmi zajmowałem, czy zajmuje jak jest taka okazja.”

Anna Smolińska – dyrektor Powiatowego Centrum Kultury i Sztuki w Ciechanowie i Maciej Zakościelny – aktor

Maciej Zakościelny opowiedział również o swoim podwójnym ojcostwie. Wspominał, że nie chce powtarzać postawy własnego ojca, który trzymał dzieci twardą ręką. Po rozstaniu z partnerką stosują opiekę naprzemienną i aktor wspaniale odnajduje się w roli ojca. Gwiazdor przyznał również, że kiedyś trenował sztuki walki i nawet zdarzyło mu się zastosować swoje umiejętności na ulicy, ale po latach zrozumiał, że przemoc nie jest dobrym rozwiązaniem.

Nie wstydził się również powiedzieć, że uczęszcza na terapię i jest to dla niego bardzo ważne. Dodał, że uczy swoich synów, żeby potrafili się bronić, lecz nigdy nie atakowali pierwsi. Następnie opowiedział, jak radzi sobie z nieprawdziwymi informacjami na plotkarskich portalach i dlaczego nigdy ich nie komentuje. W dalszej kolejności gwiazdor mówił o grze na skrzypcach i roli muzyki z swoim życiu. Wspominał egzaminy do szkoły muzycznej i niezrealizowane plany dołączenia do orkiestry. Przy okazji przytoczył kilka zabawnych anegdotek ze swojego dzieciństwa.

Następnie przyszedł czas na pytania od publiczności. Aktor opowiadał o życiu rodzinnym, wartościach jakie pragnie przekazać dzieciom, pielęgnowaniu tradycji, wspólnym malowaniu pisanek z synami oraz długiej podróży z dziećmi na koncert i ślub babci. Wyjaśnił, dlaczego sięgnął po skrzypce, zamiast fortepianu, akordeonu, czy wymarzonej gitary oraz dlaczego nie czuje się autorytetem dla młodych ludzi, chociaż uważa dbanie o wizerunek za bardzo ważne.

Wspominał również swoich profesorów z czasów studenckich między innymi: Zbigniewa Zapasiewicza, Annę Seniuk, Krzysztofa Kolbergera, Andrzeja Łapickiego i przyznał, że robi, to co czuje nie przejmując się, co mogliby o nim pomyśleć, nie zapominając przy tym, o wszystkim czego go nauczyli.

Na koniec opowiadał o swoich ulubionych rolach i emocjach jakie towarzyszyły podczas ich grania, a także spektaklach teatralnych „Nic się nie stało” i „Nienasyceni”, w których obecnie bierze udział.

Spotkanie, podczas którego nie zabrakło zarówno momentów refleksji, jak i zabawnych anegdotek, podczas których cała sala wybuchała śmiechem, cieszyło się ogromnym powodzeniem i z pewnością na długo pozostanie w pamięci ciechanowian, a już na pewno ciechanowianek.

Tekst, zdjęcia: Ciech24.pl

Previous ArticleNext Article