Teatr Jednego Aktora w Muzeum Romantyzmu w Opinogórze

W sobotę 25.06.2022 r. i niedzielę 26.06.2022 r. w Muzeum Romantyzmu w Opinogórze odbył się spektakl z cyklu: Teatr Jednego Aktora. Na scenie mogliśmy zobaczyć Jolantę Juszkiewicz – adaptacja i reżyseria, wykonanie autorskie oraz  Pawła Urbanowicza – taniec i choreografię.

Jolanta Juszkiewicz i Paweł Urbanowicz

Ballada – sztukę którą wystawili to gatunek synkretyczny, łączący w sobie cechy liryki (nastrojowość, emocjonalność), epiki (fabuła, narrator) i dramatu (dialogi, akcja), którego tematem są niezwykłe wydarzenia. Jej nazwa pochodzi od włoskiego ballare (tańczyć), co wskazuje na włosko-prowansalskie początki.

Cztery Ballady Adama

Na podstawie Ballady i Romanse Adama Mickiewicza

Mickiewiczowski kunszt tworzenia grozy i niepokoju związanego ze zbrodnią, która już się dokonała lub ma się dokonać, pomimo 200 lat od napisania wywiera ciągle mocny efekt na współczesnych odbiorcach.

Każda interpretacja uzależniona jest od stanowiska metodologicznego przyjętego przez naukowca lub w przypadku sztuki od wrażliwości artysty twórcy. Słusznie można przyjąć założenie, że nigdy nie uda się dotrzeć do ostatecznego sensu utworu, nie da się go jednoznacznie odczytać, pozostaje on w ciągłym niedoczytaniu.

Wplatanie opracowania naukowego do spektaklu artystycznego kierowanego do szerokiej publiczności, w tym również nie-naukowej popsuje efekt całościowy. Dzielę się więc w niniejszym zapisie osobistym czuciem i skojarzeniem przedstawionych historii.

Romantycy czerpali natchnienie do swoich dzieł z ludowej wyobraźni. To stąd pochodzą historie i wierzenia przedstawione przez Adama Mickiewicza w „Balladach i Romansach”.

Kluczem do inscenizacji niniejszego projektu jest zmiana kierunku centralizacji postaci. W Romantyczności – nieżywy Jasio, w Rybce i Świteziance zamiast skrzywdzonych kobiet, młodzieńcy uśmierceni za niewierność, w Lilijach zamiast żony, która zabiła męża – niemy mąż – to oni, męskie zjawy lub jeżeli żywi to na progu nadchodzącej śmierci stają się centralnym elementem kompozycji.

Lud wyobraża sobie duchy zmarłych pod postacią ptaków. Obecność ptaków, zwłaszcza nocnych zdaje się właściwszym w łączności umarłych z żywymi.

Romantyczność

Manifest polskiego romantyzmu to utwór o szczerości uczucia prostej dziewczyny i jej „wierności sięgającej aż za grób”.

Historia dzieje się w miasteczku, z udziałem gwaru wszystko – wiedzących i widzących mieszkańców. Tematem jest Karusia, która dwa lata po śmierci Jasia ciągle zachowuje się jakby był przy niej, jakby z nim rozmawiała, dotykała go, chwytała. Mieszkańcy najpierw szydzą z jej zachowania. Co widzi? Do kogo mówi? Do Jasieńka, którego już nie ma w sensie fizycznym, ale dziewczyna czuje go w wymiarze fantazmatu.

Nocą Karusia spotyka się ze zmarłym ukochanym. W intymnym monologu przywołuje go, akcentuje swoje erotyczne pragnienia z nim związane. Zwraca się do niego: I sam ty biały jak chusta, Zimny, jak zimne dłonie! Tutaj połóż, tu na łonie, Przyciśnij mnie, do ust usta!

Karusi odwaga nieukrywania swoich uczuć i nieudawania szokuje czytelników romantyzmu, ale i dzisiejszej epoki. Oprócz fizycznego kontaktu z umarłym przed dwoma laty kochankiem, deklaruje swoją seksualność i niezaspokojenie seksualne, z czego wynika kolejny krąg wykluczenia ze społeczności, w której żyje.

Pomimo ostracyzmu ze strony mieszkańców miasteczka, wiedząc, jak bardzo Jasio kochał dziewczynę, zmieniają oni swoje stanowisko i deklarują solidarność z Karusią.

Poeta, werbalizuje wspólne z mieszkańcami przekonanie, przyznają wiarę w potęgę uczucia silniejszego od śmierci. Miłość Karusi powoduje, ż obcuje z duchem zmarłego, widzi go i słyszy. Tych „prawd żywych” nie uznaje naukowiec, przedstawiciel poprzedniej epoki, który analizą i namacalnym dowodem przyznaje istnienie zjawiska. Brak dowodu – swoim okularem nie widzi Jasieńka, oznacza, że Jasieniek nie istnieje.

Tak oto różnią się manifesty starej i nowej epoki.

Rybka

Motyw zdrady i kary pojawia się we wszystkich Balladach, także w Rybce – odrzucona przez panicza i pozostawiona z dzieckiem Krysia prosi mieszkające w jeziorze Świteź świtezianki o przyjęcie ich do grona. Świtezianki, czyli rusałki, wodne nimfy ucieleśniają niezależny, swobodny żywioł kobiecości.

Krysia wybacza paniczowi, lecz ostrzega, aby nad jezioro nigdy nie przychodził. Sama z rozpaczy topi się i przemienia w rybkę. Dziecko pozostaje u sługi, który szuka matki, aby nakarmić niemowlę, aż znajduje ją dochodząc do brzegu Świtezi. Krysia od tej pory co wieczór wyłaniała się z toni jeziora, przemienia w kobietę i karmi niemowlę.

Jednego wieczoru panicz i jego nowo poślubiona żona spacerując udają się w stronę brzegu jeziora. Sługa kryje się z dzieckiem w zaroślach u czeka, aż para wróci, aby móc pójść nad jezioro do Krysi. Zniecierpliwiony podchodzi i widzi, że jezioro znikło, pozostał piasek i głaz przypominający dwie postaci ludzkie, a wokoło ubrania państwa. Wierny sługa przeraził się ogromnie nieziemskich spraw, odszedł z dzieckiem modląc się.

Czy to Krysia w postaci rybki dokonała zemsty na paniczu?

Demoniczna kobiecość bohaterek połączona z przyrodą jest jeszcze mocniej zamanifestowana z Świteziance.

Świtezianka

Tytułowa nimfa panuje nad przyroda jeziora, a wszystko dzieje się z udziałem księżyca.

Ballada opowiada jest przez parę obserwatorów. Od dłuższego czasu widzą, jak młody strzelec z lasu spotyka się z dziewczyną, podpatrując wiwatują parze. Chłopiec jest szczerze zakochany i nie chce ponownie rozstań, oświadcza się dziewczynie oferując wspólne zamieszkanie. Dziewczyna przywołuje ojcowskie ostrzeżenia, jakoby młodzi mężczyźni nie byli uczciwi w dotrzymaniu obietnic. Chłopiec posuwa się do rytualnej przysięgi. Dziewczyna ostrzega o konsekwencjach niedotrzymania obietnic i znika. Młody popada w głęboką rozpacz, można przypuszczać, że jest w stanie próby samobójczej. Wtedy przyroda zaczęła szaleć, wiatr zawiał z siłą burzy na jeziorze, łamania drzew, natura przedstawiona jest w stanie grozy sztormu.

Na jeziorze pojawia się postać pięknej kobiety, wabi i woła strzelca do siebie obiecując nieziemskie rozkosze w dzień i w noc. Strzelec opiera się ostatkiem sił osoby w stanie depresji, walczy z pokusą, nieświadom nadprzyrodzonej siły natury stawia jej opór.

Lecz natura pokonuje człowieka, woda mocno łaskocząc stopy popycha go na wodę w ramiona rusałki. Czar silniejszy jest od woli człowieka i kto wie, czy młody strzelec nie pokonałby ponęty rusałki, gdyby nie tajemna moc modrej fali. Owa rusałka okazała się dziewczyną, której przysięgał wierność. Niestety, musiał ponieść karę.

Siła i wola świata natury dominuje nad człowiekiem i jego inteligencją. A nawet nad jego wolną wolą.

Lilije

Król Bolesław Chrobry zwołuje ochotników na wyprawy nawracające na chrześcijaństwo w kierunku Prus wschodnich, aż po Kijów. Po pierwszych wyprawach kobiety nie zgadzają się na taki los ich rodzin i mężczyźni zaprzestają udziału. W takiej sytuacji król nałożył kary na kobiety, nakazując im czekać cierpliwie na powrót mężów.

W jednej z wypraw na Kijów wziął udział z braćmi mąż, pan majętny zostawiając młodą rodzinę na parę lat nieobecności. Pani nie dotrzymała wierności, bojąc się kary króla i potępienia męża, wiedząc o jego powrocie wyszła naprzeciw i w lesie zabiła męża nożem. Zakopała ciało, a na grobie posiała lilije. Po tym biegnie do pustelnika, wszystko opowiada i prosi o radę, co robić, aby zmyć grzech. Pustelnik dziwi się, że kobieta nie mówi nic o żalu za czyn. Radzi jej wracać do domu i żyć w spokoju. Zabity się nie wskrzesi, chyba, że sama go zawoła. Pani wraca, dzieci pytają o ojca, z czasem zapominają. Panie nie zapomina, jest nękana hałasami, dyszeniem i tupaniem męża.

Ku zaskoczeniu pani przyjeżdżają bracia zabitego i szukają brata w okolicy. Czekają na jego powrót rok. Bracia, dzieci, otoczenie zapominają o panu. Pani pamięta, jest wyczerpana kłamstwami i nocnymi marami, lecz po oświadczynach braci biegnie do pustelnika i pyta o radę. Pustelnik wyjawia jej tajemną moc i oferuje wskrzeszenie męża. Pani przerażona odmawia, pustelnik zasmucony brakiem żalu za czyn, proponuje, aby obaj bracia upletli jej wianek, czyj wybierze, tego poślubi.

Bracia upletli oba wianki z liliji rwanych na grobie męża. Wybrawszy jeden z nich pani zapytuje, czyje to lilije. Wchodzi przywołany mąż i odpowiada, że to jego kwiaty, jego wianek, i ona tez jego. Zawala pod ziemią cały kościół z ludźmi, a na nim rosną lilije.

Zastanawiającym jest, dlaczego pani nie chce swojego męża. Poszedł na wojnę, bo i on i król tak chciał, nie zastanawiali się nad pragnieniami młodej zony. Czy kogoś obchodzi, czego ona chce? Chce używać życia tak, jak to robią młodzi, zamiast niewolniczego podporządkowywaniu się zarządzeniom mężczyzn.

Można przypuszczać, jakoby Pani wiedziała, że nie ucieknie przed śmiercią, przed karą, nie słuchając przestróg pustelnika, brnie w grzechu zbliżając się nieuchronnie ku katastrofie, bo wie, że inaczej czyniąc – żyjąc bez prawa osobistego zdania, w wierności mężowi, który nie szanuje jej woli jest tez katastrofą. Ucieka więc przed sama sobą, chodź nie ucieknie, to przynajmniej na chwilę będzie wolna z jednym z braci męża.

Oto w wieńcu lilije, Ach czyjeż to są, czyje? Kto mój mąż, kto kochanek?

lecz nie wie, że wzywa w ten sposób męża, jak to ostrzegał ja pustelnik – mąż twój nie powróci, Chyba zawołasz sama.

Pustelnik, to nie czarownik, ale wysłannik mądrości natury, która z ukrycia rządzi losami ludzi, spokojny, wszystkowiedzący, obdarzony mocą wskrzeszania zmarłych. W rozmowie z nim, jak w lustrze, odbija się Zycie duchowe pani, jej niepokoje i rozterki wewnętrzne, jej tragiczna bezradność, ufna prostota naiwnej kobiety. Daje zaufanie dla zwierzeń ludzkich, sucha ich z życzliwym współczuciem, z żalem, ale bez gniewu, bez upominań. Wyczuwa się ojcowską i wyrozumiałą postawę jak córki – grzesznicy i wstrzemięźliwości przed naginaniem jej woli – jakby był wysłannikiem z nieba.

Podsumowanie

W ludowych przypowieściach dominuje temat kary za winy tak ofiary jak i sprawców. W przedstawionych balladach unaoczniona jest zależność losu człowieka od czegoś, co istnieje ponad nim. Czyn winowajcy jest jakoby wymuszony przez czynniki natury ponadludzkiej, tak po prostu ma być, można tu zacytować S. I. Witkiewicza – „tajemnica istnienia jest niedocieczona”

Chodzi o pęd wypadków, nie o współczucie. Obojętny jest mąż nieboszczyk, obojętni bracia, Pani, Jasio, Karusia, Krysia, panicz i jego młoda zona, strzelec w barze, rusałka, lecz istotnym jest ujęcie samego zdarzenia w jego dynamice, w jego nastroju grozy.

Uderzona, upojona światem iluzji publiczność zanurzy się w formacie teatru zaangażowanego, ozdobionego przekazem metafizyki i symboliki, Tym co łączy widza z wykonawcą będzie wspólne przeżycie misterium na postawie oba wianki treści z okresu romantyzmu.

Jolanta Juszkiewicz

Wydarzenie zostało dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury.

Teatr Kropka Theatre.

 

Zdjęcia: Ciech24.pl

Źródło: Muzeum Romantyzmu w Opinogórze

Previous ArticleNext Article