W niedzielne popołudnie 31 maja 2026 roku, Watkowo w gminie Gołymin-Ośrodek po raz dwudziesty pierwszy stało się miejscem spotkania solistów, kapel, mieszkańców oraz gości podczas Mazowieckiego Majowego Muzykowania. Na scenie nie zabrakło skocznych polek, oberków i kujawiaków, które przez całe popołudnie tworzyły wyjątkową atmosferę wydarzenia i zachęcały publiczność do wspólnej zabawy.
Tegoroczna edycja zgromadziła 12 solistów oraz 5 zespołów wykonujących tradycyjną muzykę Mazowsza na instrumentach akustycznych, takich jak harmonie, skrzypce, klarnety czy trąbki. Konkursowe występy oceniało jury pod przewodnictwem Starosty Ciechanowskiego Jana Andrzeja Kaluszkiewicza. Pierwszą nagrodę zdobył Szymon Sakowski z Sulkowa, natomiast wszystkie zespoły otrzymały równorzędne wyróżnienia. Po zakończeniu przesłuchań przed publicznością wystąpił Ludowy Zespół Artystyczny „Gołyminiacy”, a zwieńczeniem wydarzenia była potańcówka na ludową nutę.
Mazowieckie Majowe Muzykowanie od lat pełni ważną rolę w podtrzymywaniu lokalnych tradycji muzycznych, integracji mieszkańców oraz popularyzacji folkloru północnego Mazowsza. Wydarzenie, którego pomysłodawczynią była nieżyjąca już etnograf Muzeum Szlachty Mazowieckiej Irena Kotowicz-Borowy, zostało zorganizowane przez Muzeum Szlachty Mazowieckiej w Ciechanowie, Wójta Gminy Gołymin-Ośrodek oraz Ochotniczą Straż Pożarną w Watkowie. Partnerami przedsięwzięcia byli również Koło Gospodyń Wiejskich w Watkowie oraz Powiat Ciechanowski, który dofinansował tegoroczną edycję konkursu.
Przewodniczący jury, Starosta Ciechanowski Jan Andrzej Kaluszkiewicz, pozytywnie ocenił tegoroczną edycję wydarzenia i zwrócił uwagę na rosnący udział młodych wykonawców. Jest coraz lepiej. XXI Mazowieckie Majowe Muzykowanie przejdzie do historii. Coraz częściej występują i wygrywają młodzi ludzie, ale trzeba również docenić starszych wykonawców. Grają stare melodie, tak jak się ich nauczyli przed laty. To jest piękny efekt pielęgnowania muzyki, która kiedyś była obecna w naszej codzienności. Dziś już jej praktycznie nie ma i w takiej formie nie będzie. Kiedy zabraknie starszego pokolenia muzykantów, zabraknie także tej najstarszej, autentycznej muzyki. Na szczęście młodzież stara się ją kontynuować i podtrzymywać te tradycje – mówił starosta.
W dalszej części rozmowy podkreślił również znaczenie tradycyjnych instrumentów w zachowaniu charakterystycznego brzmienia muzyki ludowej. Nie da się zachować oryginalnego brzmienia, jeśli nie gra się na instrumentach wykonanych na starą modłę albo na autentycznych, starych instrumentach. Tego brzmienia nie można odtworzyć w żaden inny sposób. Można je zachować tylko wtedy, gdy gra się na tradycyjnych instrumentach i wykonuje muzykę ludową odziedziczoną po ojcach i dziadkach. To właśnie stanowi o jej wyjątkowości – zaznaczył. Starosta przypomniał także, że wraz z nim w jury zasiadali dr Maria Wojciechowicz oraz dr Piotr Kaszubowski.
Jednym z najbardziej charakterystycznych występów podczas tegorocznego Mazowieckiego Majowego Muzykowania była prezentacja kapeli „Jesienne Róże” działającej przy Stowarzyszeniu Aktywnych Emerytów w Winnicy. Jak podkreślał przedstawiciel zespołu, nazwa grupy nie jest przypadkowa. Średnia wieku członków kapeli to 75 lat i więcej, czyli można powiedzieć, że to już głęboka jesień. A że wyglądamy kwitnąco, stąd „Jesienne Róże” – żartował. Zespół działa już szósty rok, a obecnie liczy około 15–16 osób. To są już ludzie w wieku senioralnym, więc bywa różnie. Niektórzy odchodzą, inni nie zawsze mają czas. Babcie pilnują wnuków i prawnuków, ale jakoś dajemy radę – mówił. Podczas konkursu muzycy wykonali utwory inspirowane repertuarem słynnych przedwojennych kapel.
Z Kapeli Warszawskiej zagraliśmy „Syna ulicy”, a z Kapeli Lwowskiej „I śmiechu było wiele”. To były kiedyś bardzo znane zespoły. Ja sam do dziś z przyjemnością słucham Stanisława Wielanka czy Grzesiuka. To był prawdziwy artyzm – podkreślał. Występ wzbogacono również o historyczne opowieści przybliżające realia czasów, w których powstawały prezentowane utwory. Dziś mówi się o szemranym towarzystwie tamtych lat, ale oni śpiewali o swoim życiu i dzięki temu te piosenki przetrwały. Czasem żartuję, że współczesne grupy kibiców też mają swoje historie, tylko ciekawe, czy za kilkadziesiąt lat ktoś będzie śpiewał o ustawkach i tym wszystkim, co robią – mówił z uśmiechem.
Publiczność zwróciła również uwagę na nietypowe instrumenty wykorzystane przez kapelę. Mamy tarkę do prania, która pełni funkcję instrumentu perkusyjnego. Jest też instrument wykonany z plastikowej butelki po wodzie mineralnej i cienkiej folii. Nie wystarczy w niego dmuchać, trzeba wydmuchiwać melodię. Co najważniejsze, nie trzeba go stroić, nie boi się wilgoci i trudno go uszkodzić – opowiadał.
W składzie zespołu nie zabrakło również skrzypiec, akordeonu i harmonii ustnej. Szczególne słowa uznania skierował pod adresem 86-letniego muzyka. Gra na akordeonie, skrzypcach, harmonii ustnej i tej naszej „trąbce” z butelki. Do tego ma dobry głos i pięknie śpiewa – zaznaczał. Wspomniał także o szefowej stowarzyszenia liczącego ponad sto osób. Śpiewa sopranem, bardzo dobrze śpiewa, ale najważniejsze, że jej się chce działać. Wszystkie panie występujące w naszych strojach organizacyjnych są solistkami, a pozostali wspierają je wokalnie – mówił.
Rozmówca podkreślał również, że mimo wieku członkowie zespołu nie tracą entuzjazmu do występów. Raz wyjdzie lepiej, raz gorzej, ale zawsze powtarzam słowa piosenki: „Każdy może trochę lepiej lub trochę gorzej, ale nie o to chodzi, jak co komu wychodzi”. Tym wszystkich rozgrzeszam. To są ludzie wiekowi, czasem pojawia się trema, choć mówi się, że trema jest cechą ludzi inteligentnych. Ja przyznam szczerze, że tremy nie mam – żartował. Na zakończenie wspomniał również o nieobecnych już muzykach związanych z zespołem. Dziś zabrakło naszego perkusisty, który ciężko choruje i przebywa w szpitalu w Warszawie. Niedawno pożegnaliśmy też człowieka, który potrafił grać melodie na liściu bzu i na liściu trawy. Nigdy nie zdradził, jak to robił. Niestety tę tajemnicę zabrał ze sobą – dodał.
Wśród laureatów tegorocznego konkursu znaleźli się młodzi muzycy związani z tradycją Kurpi Białych i Zielonych. Pierwszą nagrodę zdobył Szymon Sakowski z Sulkowa, który podczas występu zaprezentował repertuar oparty na dawnych mazowieckich melodiach. Zagrałem oberka „Na gorąco”, granego właściwie na całym Północnym Mazowszu i na Kurpiach, „Polkę spod Pułtuska” z repertuaru Bonifacego Kozłowskiego, kujawiaka od Aleksandra Bobowskiego oraz oberka od Kapeli Polakowskich – wyliczał zwycięzca. Jak podkreślali muzycy, na co dzień są związani z folklorem regionu. Ja i Szymon należymy do zespołu folklorystycznego z Dąbrowy w gminie Rząśnik. Tańczę, śpiewam, czasami gram na bębnie, a Szymon występuje tam na harmonii trzyrzędowej – mówiła Agata Deptuła z Kapeli w Cztery Strony.
Z kolei Oktawia Załęska, pochodząca z Kurpi Zielonych, opowiadała o swojej działalności muzycznej. Najczęściej gram z akordeonistą repertuar ludowy z Kurpi Zielonych, ale również muzykę folkową i tradycyjną z różnych regionów Polski. Gram też w różnych formacjach na Kurpiach Zielonych, a poza graniem zajmujemy się również śpiewem – podkreślała.
Artystki zwróciły uwagę na działalność Kurpiowskiej Wspólnoty Pieśni, skupiającej młode Kurpianki mieszkające w Warszawie. Uczymy się śpiewać tradycyjne pieśni z Puszczy Białej i Zielonej. Staramy się docierać do najstarszych nagrań archiwalnych albo do żyjących jeszcze mistrzyń śpiewu ludowego. Większość materiałów pozyskujemy właśnie z archiwów – wyjaśniała Oktawia Załęska. Artyści tworzą również nową formację Kapelę z Kurpi Białych. Razem z Szymonem i Honoratą Deptułą wystąpiliśmy niedawno na Kurpiowskich Prezentacjach Artystycznych w Ostrołęce, gdzie zdobyliśmy pierwsze miejsce i nominację do festiwalu w Kazimierzu Dolnym – dodała Agata Deptuła.
Dla Kapeli w Cztery Strony był to debiut na scenie Mazowieckiego Majowego Muzykowania, choć sam Szymon Sakowski występował w Watkowie już wcześniej. Mój pierwszy występ był dwa lata temu. Wtedy również zdobyłem pierwsze miejsce i statuetkę Złotego Harmonisty – przypomniał. Młodzi muzycy nie zamierzają zwalniać tempa. W najbliższych miesiącach planują udział w kolejnych przeglądach i festiwalach, m.in. w Kazimierzu Dolnym oraz Broku, a także występy podczas potańcówek i lokalnych wydarzeń.
Wśród uczestników konkursu znalazł się również Zbigniew Boryszewski z Glinojecka, który od lat z pasją pielęgnuje tradycję gry na akordeonie. Jak podkreślał, choć na instrumencie gra już od 17 lat, wszystkiego nauczył się samodzielnie. Jestem samoukiem. Nigdzie się tego nie uczyłem, po prostu grałem sam z siebie – mówił. Podczas tegorocznego Mazowieckiego Majowego Muzykowania zaprezentował kilka dobrze znanych utworów. Zagrałem „Czerwone Jagody”, „Idę ulicą”, oberka, polkę i walczyka. Bardzo lubię te stare utwory, bo mają ładne słowa, dobrą melodię i ludzie potrafią je śpiewać – wyjaśniał. Jak przyznał, inspiracje czerpie przede wszystkim z muzyki, którą pamięta z młodości. To są utwory, które mają sens, mają melodię i piękne słowa. Dlatego je gram – podkreślał.
Muzyk występuje solo, choć muzyka zajmuje ważne miejsce w jego codziennym życiu. Gram sam. Tak kocham akordeon, że codziennie muszę sobie trochę pograć mówił z uśmiechem. Podczas występu towarzyszył mu akordeon marki Hohner Champion. To używany instrument, ale kupiony z dobrych rąk. Bardzo go lubię, bo pięknie brzmi, wszystko stroi i jest praktycznie jak nowy – opowiadał. Oprócz akordeonu gra również na instrumentach klawiszowych. Mam keyboardy Yamaha PSR-S900SX i Yamaha PSR-S975. Lubię grać, lubię śpiewać. Codziennie muszę poświęcić trochę czasu na muzykę – przyznał.
Zbigniew Boryszewski wspomniał także o jednym z tegorocznych występów poza Glinojeckiem. W styczniu grałem w Czerwińsku podczas koncertu charytatywnego. Zbierano tam pieniądze dla chorego na nowotwór dziecka, wnuka jednego z muzykantów związanych z organizacją wydarzenia – mówił. Pytany o poziom tegorocznego konkursu, nie miał wątpliwości. Z roku na rok poziom jest coraz wyższy. Bardzo cieszy mnie to, że występują młodzi ludzie. Na akordeonie nie spotyka się ich dziś zbyt wielu, dlatego szczególnie zwróciłem uwagę na młodą dziewczynę, która bardzo ładnie grała. Myślę, że wyrośnie z niej naprawdę dobry muzyk – ocenił.
Zapytany o muzyczne upodobania przyznał, że najbliższe są mu utwory biesiadne i ludowe. Nie przepadam za mocnym disco polo. Dla mnie najważniejsze są dobra melodia i ładne słowa. Takiej muzyki najchętniej słucham – podkreślał. Na zakończenie rozmowy zdradził również, że przez wiele lat pracował jako listonosz. Tak, wykonywałem ten zawód. Od listopada jestem już na emeryturze – dodał.
O poziomie tegorocznego konkursu i zmianach, jakie można zaobserwować na przestrzeni lat, mówił również członek jury dr Piotr Kaszubowski. Jak podkreślał, XXI Mazowieckie Majowe Muzykowanie po raz kolejny pokazało, że tradycyjna muzyka ludowa wciąż przyciąga nowych wykonawców. Oceniam poziom bardzo wysoko. Właściwie z roku na rok jest coraz lepiej. Najbardziej cieszy mnie rozpiętość geograficzna kapel i solistów, którzy przyjeżdżają do Watkowa z różnych zakątków Mazowsza.
Mamy przedstawicieli Mazowsza południowo-wschodniego, są Kurpie Białe, Kurpie Zielone, a nawet próby łączenia tradycji różnych subregionów etnograficznych – mówił. Szczególną uwagę zwrócił na obecność młodego pokolenia muzyków. Bardzo się cieszę, że jest dziś więcej młodych ludzi niż bywało przed laty. Wykonują naprawdę świetną muzykę i jestem przekonany, że będziemy ich oglądać także podczas kolejnych edycji Mazowieckiego Majowego Muzykowania – podkreślił.
Po wręczeniu nagród i wyróżnień głos zabrał Wójt Gminy Gołymin-Ośrodek Adam Piotr Budek, który podziękował wszystkim osobom zaangażowanym w organizację wydarzenia. Zakończyła się oficjalna część naszego XXI Mazowieckiego Majowego Muzykowania. Przyszedł czas na podsumowania i podziękowania.
Dziękuję przede wszystkim Muzeum Szlachty Mazowieckiej w Ciechanowie, panu staroście Janowi Andrzejowi Kaluszkiewiczowi, Kołu Gospodyń Wiejskich w Watkowie oraz wszystkim pracownikom Urzędu Gminy Gołymin-Ośrodek. Mogę zdradzić, że około 90 procent zespołu organizacyjnego stanowiły panie pracujące w naszym urzędzie, dlatego należą im się szczególne słowa uznania za zaangażowanie i ogrom pracy włożonej w przygotowanie tego wydarzenia – mówił wójt.
Podziękowania skierował również do osób odpowiedzialnych za oprawę artystyczną. Dziękuję Sylwkowi, choreografowi, oraz Justynie prowadzącej nasz ludowy zespół. To dzięki takim ludziom możemy pielęgnować i rozwijać lokalne tradycje – podkreślił. Na zakończenie zachęcił uczestników do pozostania w Watkowie i wspólnej zabawy przy muzyce ludowej. Nie rozchodzimy się i nie rozjeżdżamy do domów. Za chwilę zagra dla nas Kapela Kacprówka, która będzie zabawiała wszystkich muzyką ludową. Przygotujemy więcej miejsca do tańca, dlatego zachęcam do wspólnej zabawy. Słońce jest jeszcze wysoko, a przed nami dalsza część świętowania – zapraszał Adam Piotr Budek.














































