Ciechanowianka z rodu i ducha – Regina Zienkiewicz

Regina Zienkiewiczowa de domo Rajkowska to jedna z barwniejszych postaci Ciechanowa przełomu XIX/XX w. a praktycznie dzisiaj zapomniana. Jej historia życia to doskonały obraz epoki w której przyszło jej żyć i przez to niezmiernie ciekawa. Dnia 12 marca minęła 55 rocznica Jej śmierci.

 

Umarła 12 marca 1965 w Warszawie w wieku 83 lat, gdzie zamieszkała w jesieni życia mówiąc o sobie, „Zawsze jestem ciechanowianką z rodu i ducha…”, określając w ten sposób uczuciowy związek z ziemią swych przodków i własnej młodości.

Była najstarszą córką znanego lekarza i społecznika z Ciechanowa dr Franciszka Rajkowskiego.

 

Urodziła się 3 grudnia 1882r kiedy w narodzie polskim jeszcze nie zabliźniły się rany po powstaniu styczniowym, a postępowa inteligencja, przepojona ideami pozytywizmu do której należał jej ojciec Franciszek Rajkowski, już działała na rzecz wdrażania w życie jednego z filarów pozytywizmu, jakim była „praca u podstaw”.

 

Na jej osobowość przemożny wpływ wywarła atmosfera domu rodzinnego, przepojonego patriotyzmem i zamożnego.

 

Regina miała czworo rodzeństwa.
Siostra Jadwiga był żoną Jana Konopnickiego, syna poetki Marii Konopnickiej, dzierżawcą nieistniejącego młyna Krasińskich przy moście 3 Maja w Ciechanowie, właścicielem majątku w Przedwojewie, wreszcie członkiem Komitetu Opiekuńczego Szkoły Rolniczej w Sokołówku, założonej przez dr. Fr. Rajkowskiego.

 

Siostra Aniela wyszła za mąż za Stanisława Smoleńskiego, inżyniera chemika w cukrowni Ciechanów. Zmarła w młodym wieku w 1920r na tyfus, którym się zaraziła pielęgnując chorych nań żołnierzy po wojnie polsko – bolszewickiej.

 

Bracia – Aleksander, członek Organizacji Bojowej PPS, uczestnik nieudanego zamachu na generał – gubernatora Skałona, zginął w 1906r. w wieku 20 lat.

Regina Zienkiewicz

Brat Władysław, szwoleżer 201 pułku, uczestnik wojny bolszewickiej, również zmarł młodo w wieku 25 lat.

 

Po latach Regina Zienkiewiczowa wspominała ,,moi Rodzice żyli w czasach pomyślności materialnej. Byli ludźmi zamożnymi, ale zbytku w domu nie było. Zbytkiem największym były kosztowne nauczycielki i pensja w Warszawie, pozatem ubierano nas skromniej niż wymagała tego pozycja społeczna Rodziców. Nie mieliśmy kosztownych zabawek, ale za to obfitość książek…”.

 

Zamożność domu zapewniał ojciec dr Franciszek Rajkowski. O tym, że zostanie lekarzem zadecydował już jako 5 – letni chłopak, gdy całe wsie wymierały na cholerę. Zmarło starsze rodzeństwo, rodzice walczyli ze śmiercią.

 

W rodzinnej wsi Jarluty Wielkie było zdrowych tylko dwóch ludzi, stary, wiecznie pijany grabarz i mały Franek. Grabarz wyciągał z domów zmarłych(…) składał ich do grobu i popijając z butelki udeptywał nogami grób(…) Franek postanowił, że swoje życie poświęci na ratowanie ludzkiego życia.

 

Słowa dotrzymał, jako lekarz przez całe życie zabiegał o polepszenie opieki zdrowotnej przede wszystkim nad ludnością wiejską od której przeważnie nie brał honorariów, a nawet kupował leki i żywność, gdy zachodziła taka potrzeba. Sława doktora sięgała daleko poza granice Ciechanowa i okolic.

 

Przemierzał dziesiątki kilometrów od Ciechanowa do Płońska, Nowego Dworu, Mławy, Przasnysza, Makowa, Różana, Kuczborka własną bryczką lub saniami zaprzężonymi w dwa konie cugowe po kiepskich mazowieckich drogach i bezdrożach niosąc pomoc chorym.

 

Opracował i wydał własnym kosztem „Poradnik lekarski” i „Aptekę domową” w których zawarł niezbędną wiedzę o higienie (nieprzestrzeganie której było przyczyną wielu chorób), zamieścił wykaz 120 leków pierwszej potrzeby, przeciwstawiał się na łamach tych pism praktykom szarlatanów i znachorów żerujących na nieszczęściu bliźnich.

 

Doktor utrzymywał kontakty ze światem lekarskim w Królestwie Polskim i Europie, pisywał do prasy lekarskiej. brał udział w konferencjach naukowych. Oprócz pracy zawodowej był inicjatorem i realizatorem wielu przedsięwzięć społecznych w Ciechanowie z których wiele przetrwało do czasów nam współczesnych.

 

Do najważniejszych należały:

  • Towarzystwo wzajemnego Kredytu – dzisiejsza siedziba Banku Spółdzielczego przy ul. 3 Maja w Ciechanowie,
  • Dom Ludowy – w połowie swego domu przy ulicy Wielkowarszawskiej, niezachowany w tym miejscu na pasażu im. M. Konopnickiej stoi „murek” z pamiątkową tablicą,
  • Oddział Kultury Polskiej,
  • Straż Pożarna,
  • Cukrownia
  • i ostatnie dzieło jego życia, które po śmierci doktora w 1908r. kontynuowała jego córka Regina – powstanie Szkoły Rolniczej dla chłopskich synów w Sokołówku.

 

Ale zanim do tego doszło, po podstawowym nauczaniu w warunkach domowych, Regina została oddana na tajną, siedmiooddziałową pensję dla dziewcząt, noszącą oficjalną nazwę „Szkoła Rzemiosł”, mieszczącą się w Warszawie przy ul. Marszałkowskiej 125. Pensję prowadziła pochodząca z Sokołówka Zuzanna Morawska, o której pisaliśmy niedawno.

 

Dziewczęta oficjalnie uczyły się krawiectwa i robót ręcznych a w rzeczywistości słuchały wykładów wybitnych uczonych z:

  • literatury (Piotr Chmielowski, Ignacy Chrzanowski, Gabriel Korbut ),
  • historii Polski i powszechnej (Tadeusz Korzon, Władysław Smoleński pochodzący z ciechanowskich Grabienic),
  • socjologii (Ludwik Krzywicki),
  • geografii,
  • matematyki,
  • fizyki.

 

Uczyły się języków obcych, miały lekcje dykcji których udzielała Eliza Trauguttówna (córka Romualda Traugutta). Na pensji był realizowany program ośmioklasowego gimnazjum neohumanistycznego na wysokim poziomie o co z powodzeniem zabiegała Zuzanna Morawska i jej współtowarzyszka Wanda Rafalska.

 

W bramie kamienicy, w której mieściła się pensja, dziewczęta pełniły dyżury, aby w razie potrzeby ostrzec przed kontrolą żandarmów i usunąć z sal lekcyjnych książki i zeszyty, zastępując je przyborami do szycia i robót ręcznych.

 

W roku 1899 pensja przeżywająca największy swój rozkwit, od dawna śledzona przez żandarmerię rosyjską, po skrupulatnej, uciążliwej rewizji, wielogodzinnych przesłuchaniach ponad stu uczennic, podczas których nie wydały ani jednego nazwiska nauczycieli, pensja została zamknięta a jej przełożone, cudem uniknęły aresztowania i zsyłki na Sybir.

 

Niespełna siedemnastoletnia panienka, Regina Rajkowska wróciła do rodzinnego Ciechanowa z moralnym obowiązkiem nałożonym na swoje wychowanki przez tajną polską szkołę – pensję Zuzanny Morawskiej, aby każda dziewczyna po opuszczeniu pensji nauczyła czytać i pisać co najmniej 10 analfabetów oraz aby w swoim dorosłym życiu kierowały przykazaniami, które wpajano im na pensji.

 

Przykazania te brzmiały następująco:
1. Miłość Ojczyzny
2. Praca dla ludu
3. Ofiarny czyn

 

Regina była osobą wrażliwą, wychowaną w domu przesiąkniętym patriotyzmem, od dziecka stykającą się działalnością społeczną i oświatową rodziców, nic zatem dziwnego, że z pełnym zaangażowaniem włączyła się w tą działalność wykorzystując zdobytą wiedzę i swoje uzdolnienia pisarskie. Nie przypuszczała jeszcze wówczas, że wkrótce w miejscu urodzenia swojej ukochanej kierowniczki pensji Zuzanny Morawskiej, przyjdzie jej realizować jako członkini Komitetu Opiekuńczego Szkoły Rolniczej w Sokołówku im. Tomasza Klonowskiego, te „przykazania” z jakim opuściła jej pensję.

 

W 1902r poznała starszego o 7 lat lekarza Marcjana Zienkiewicza, absolwenta Akademii Wojskowo – Lekarskiej w Petersburgu, odbywającego praktykę lekarską w Ciechanowie. Wkrótce się zaręczyli a w sierpniu 1904r. wzięli ślub. Szczęście małżeńskie nie trwało długo, dr Zienkiewicz został powołany do wojska i wysłany na front wojny rosyjsko – japońskiej.

 

Po jego powrocie z frontu, obydwoje Regina i Marcjan Zienkiewiczowie aktywnie włączyli się w nurt pracy społecznej, której przewodził niestrudzony pozytywista dr Franciszek Rajkowski, prywatnie ich ojciec i teść.

 

Edward Lewandowski w książce pt „Doktor Franciszek Rajkowski i jego Ciechanów”, wydanej przez TMZC napisał m.in., że „nigdy wcześniej i nigdy później nie było w Ciechanowie jak również w okolicy tylu oddanych sprawie społecznej obywateli”, do których bez wątpienia należy zaliczyć małżonków Zienkiewiczów, jak i zresztą całą rodzinę doktora Rajkowskiego.

 

Doktor Franciszek Rajkowski pozostawał w serdecznej przyjaźni z Aleksandrem Świętochowskim od czasów studiów w Szkole Głównej, a po latach na gorących dysputach o konieczności podźwignięcia z ciemnoty i zacofania wyniszczonego niewolą społeczeństwa polskiego, spędzili niejeden wieczór u Aleksandry Bąkowskiej w Gołotczyźnie.

 

Z ich inicjatywy powstał w Ciechanowie w 1907r Oddział Kultury Polskiej, oraz Dom Ludowy w domu Franciszka Rajkowskiego, gdzie organizowano kursy dla analfabetów, odczyty, spotkania, znalazła tam miejsce prowadzona przez Marię z Zakrzewskich Raniecką pierwsza w mieście czytelnia i biblioteka.

 

W 1903r. powstało w Ciechanowie Towarzystwo Dobroczynności, które pod wpływem Reginy i Marcjana Zienkiewiczów prowadziło akcję „kropla mleka” dla niemowląt, przeciwstawiając się w ten sposób dużej śmiertelności wśród niemowląt, spowodowanej niewłaściwym ich żywieniem i brakiem higieny.

Powstanie Chóru „Victoria” działającego obecnie przy Parafii Św. Józefa w Ciechanowie.

 

Powstałe również w 1903r Koło Kulturalno – Oświatowe „Victoria”, skupiające 20 panienek – absolwentek pensji w tym wszystkie panny Rajkowskie, zajmowało się tajnym nauczaniem ok. setki biednych dzieci.

 

Dla zakamuflowania tej działalności podczas tajnych lekcji odbywały się jednocześnie zajęcia chóru „Victoria”.

 

Chór Victoria istnieje do dziś przy Kościele Farnym w Ciechanowie.

Chór Victoria – podczas koncertu z okazji święta
Św. Cecylii w dniu 24.11.2019 – więcej…

Chór „Victoria”– zdjęcie z 1903r. pochodzi ze zbiorów Muzeum Szlachty Mazowieckiej w Ciechanowie, pierwsza z lewej stoi Regina Rajkowska.

 

W zasadzie nie było w mieście inicjatywy w której nie uczestniczyłyby członkowie rodziny Rajkowskich. Tak było również w przypadku organizowania przez dra Franciszka Szkoły Rolniczej w Sokołówku.

 

Przy tym dziele również wspierała go nieomalże cała rodzina. Regina Zienkiewiczowa wraz z mężem weszli w skład Komitetu Opiekuńczego Szkoły, organu prowadzącego Szkołę. Tuż przed jej otwarciem, w 1908r zmarł nagle Franciszek Rajkowski i Regina de facto przejęła jej prowadzenie, wyręczając i zastępując Prezesa Komitetu, którym po śmierci dra Rajkowskiego został jego brat, Władysław, farmaceuta z Kazimierza n/Wisłą.

 

Z uwagi na odległość, rzadko bywał w Sokołówku i cały ciężar prowadzenia Szkoły, zdobywania środków finansowych, nabór uczniów, zatrudnianie wykładowców etc, spoczywał głównie na Reginie Zienkiewiczowej jako sekretarzu Komitetu Opiekuńczego Szkoły.

 

Wykorzystując swoje literackie umiejętności, na łamach ówczesnych czasopism o zasięgu ogólnopolskim, prowadziła nabór kandydatów do szkoły, zamieszczała płomienne apele o wspieranie materialne budowy siedziby szkoły, publikowała swoje wiersze i utwory literackie, realizując w ten sposób zobowiązania wyniesione z pensji Zuzanny Morawskiej i to w dodatku w jej rodzinnej miejscowości.

 

 

Do wybuchu I wojny światowej z wielkim oddaniem angażowała się w pracę na rzecz rozwoju Szkoły Rolniczej w Sokołówku, wspólnie zresztą z Jadwigą Dziubińską. Tym dwóm kobietom Sokołówek stworzony z „niczego” zawdzięczał poziom jaki osiągnął zarówno pod względem szkolenia rolniczego jak i wychowania patriotycznego. Jadwigę Dziubińską zwano „mózgiem szkoły” a Reginę Zienkiewiczową „sercem szkoły.”

 

 

Gdy wybuchła I wojna światowa dr Marcjan Zienkiewicz został powołany na stanowisko starszego ordynatora szpitala wojskowego w Brześciu nad Bugiem. Regina wraz z dziećmi podążyła za nim, gdzie od razu zatrudniła się jako wolontariuszka Polskiego Czerwonego Krzyża w szpitalu, mając nadzieję na szybki powrót do domu.

 

Po zajęciu przez Niemców Warszawy w 1915r, szpital został ewakuowany na wschód, a dla Zienkiewiczów zaczęła się kilkuletnia tułaczka, najpierw do Baku, a następnie do Enzeli na terytorium dzisiejszego Iranu. Pobyt w Enzeli trwał 3 lata.

 

On na stanowisku lekarza – chirurga, ona jako wolontariuszka – siostra PCK za 20 deka chleba dziennie. Oprócz pracy zawodowej obydwoje prowadzili szeroko zakrojoną działalność społeczną wśród Polaków przebywających w garnizonie. Regina nie zaprzestała twórczości dla dzieci i młodzieży. Swoje wiersze i opowiadania przesyłała do Kijowa do tygodnika „Nasz świat”, redaktorem którego była przyjaciółka p.Reginy.

 

Za przesłanych 49 utworów otrzymała honorarium w wysokości 84 ruble 98 kopiejek oraz paczkę książek. Rewolucja październikowa niosła nadzieje na rychły powrót do Polski, ale zamiast tego utknęli na jakiś czas w Odessie, dokąd został skierowany z Enzeli szpital ewakuacyjny a doktor M. Zienkiewicz wraz z nim i swoją rodziną.

 

Regina nawiązała kontakt z Ligą Polskich Kobiet w Odessie, która opiekowała się polskimi jeńcami, rannymi i chorymi żołnierzami oraz sierotami niosąc im nie tylko pomoc medyczną.

 

Wreszcie w listopadzie 1919r udaje się wrócić Zienkiewiczom z wojennej tułaczki i od razu wylądowali na krótko we Włocławku, gdzie doktor Marcjan został mianowany dyrektorem Szpitala Wojskowego, a w 1920 r. został przeniesiony do Warszawy i zatrudniony jako szef Wydziału Rewizyjno – Inwalidzkiego Departamentu Sanitarnego Ministerstwa Spraw Wojskowych.

 

 

Mimo oddalenia pani Regina nadal aktywnie uczestniczy w odbudowie Sokołówka po zniszczeniach I wojny, nadal pełniąc funkcję sekretarza Komitetu Opiekuńczego Szkoły Rolniczej im. T. Klonowskiego.

 

 

Po II wojnie światowej, w czasie której Sokołówek został całkowicie zniszczony, aż do śmierci w 1965r nie zaprzestała walki o odbudowę Sokołówka. Już od lutego 1945r występowała bez skutku do ministerstw Oświaty, Rolnictwa oraz Obrony Narodowej o zabezpieczenie ocalałego majątku szkoły przed kradzieżą oraz odbudowę szkoły.

 

Nie mogła zrozumieć dlaczego „ten Sokołówek, przez tyle lat, bo 30, służąc oświacie ludowej leży w gruzach za rządów ludowych…”. Stosunek ówczesnych władz do tej placówki i jej twórców musiał być co najmniej nieprzychylny skoro w 50. rocznicę śmierci Tomasza Klonowskiego w 1949 roku pisała z W-wy, aby na grobach T. Klonowskiego i Fr. Rajkowskiego „położyć niepostrzeżenie tektury z napisem, że spoczywają tu twórcy lepszego jutra dla ludu „i zapalić światełko pamięci”.

 

 

Jeszcze w 1962r w jednym z listów pisała:
„Wszystkie moje siły i mego najmłodszego syna Ryszarda pochłonął Sokołówek. Kacykowie miejscowi zmarnowali przez prywatę taki obiekt, gdy inne miejscowości stawiają tysiącleciu Polski pomniki – jakimi są szkoły. Przez 19 lat domagałam się na próżno choćby zaznaczenia, że były tam wspaniałe zaczątki nowoczesnego rolnictwa, ziołolecznictwa i wspaniali ludzie, bohaterowie tamtych czasów….”

 

Ciechanowianka z rodu i ducha, szlachetny człowiek, polska samarytanka niosąca przez całe życie pomoc bliźnim, przez całe życie dochowująca wierności idei „pracy u podstaw” Regina z Rajkowskich Zienkiewiczowa zmarła 12 marca 1965r w wieku 82 lat.

 

Poświęcając Jej pamięci to wspomnienie napisała Maria Klonowska – Ciechanowianka roku 2019

Previous ArticleNext Article