Śmierdząca inwestycja w Gminie Opinogóra Górna – protest mieszkańców…

W piątek 6 lutego 2026 roku, w sali konferencyjnej Urzędu Gminy Opinogóra Górna, z inicjatywy mieszkańców, odbyła się konferencja z Wójtem Gminy Opinogóra Górna Piotrem Czyżyk. Tematem spotkania była planowana budowa biometanowni w miejscowości Sosnowo – Gmina Opinogóra Górna.

Źródłem tej dyskusji było toczące się w urzędzie gminy postępowanie administracyjne. Dotyczyło ono wniosku złożonego przez spółkę Biogas ECO 6 o wydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla budowy biometanowni rolniczej o mocy do 3 MWel na terenie działki w miejscowości Sosnowo.

Planowana instalacja obejmowała zespół obiektów technologicznych przeznaczonych do produkcji biogazu i biometanu wraz z niezbędną infrastrukturą. Zakładano przetwarzanie do 130 tysięcy ton surowców rocznie, w tym materiałów pochodzenia rolniczego oraz produktów ubocznych z przetwórstwa rolno-spożywczego. Część wytwarzanego biogazu miała być wykorzystywana na miejscu do produkcji energii elektrycznej i ciepła, natomiast zasadnicza ilość biometanu po oczyszczeniu miała trafiać do sprzedaży i być transportowana do sieci gazowej. Inwestycję zaplanowano na niezabudowanym terenie rolnym, dla którego nie obowiązuje miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego.

Z uwagi na skalę przedsięwzięcia, możliwe emisje do powietrza, hałas oraz intensywny ruch transportu ciężkiego, organy opiniujące, w tym Powiatowa Stacja Sanitarno – Epidemiologiczna w Ciechanowie i Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska, uznały, że inwestycja wymaga przeprowadzenia pełnej oceny oddziaływania na środowisko i sporządzenia szczegółowego raportu.

Konferencja w urzędzie Gminy Opinogóra Górna – 6 luty 2026 r.

Mieszkańcy Wilkowa, Sosnowa, Pokojewa, Rąbieża, Niemierzyc, Załuża Imbrzyków, Goździ, Długiejki, Trętowa i innych wsi protestowali przeciwko planowanej budowie biometanowni i domagali się jej zablokowania. Podkreślali, że o inwestycji dowiedzieli się już po złożeniu wniosku, bez wcześniejszych konsultacji społecznych, mimo że to oni mieliby ponosić jej bezpośrednie skutki. Zgłaszali wątpliwości co do skali przedsięwzięcia, wskazując, że znacznie przekracza ona potrzeby lokalnego rolnictwa i wymagałaby stałego dowozu surowców spoza gminy.

Mieszkańcy zwracali uwagę na przewidywany intensywny ruch pojazdów ciężarowych, który ich zdaniem doprowadziłby do szybkiej degradacji dróg gminnych i powiatowych oraz zwiększył zagrożenie dla bezpieczeństwa, szczególnie dzieci i pieszych. Obawiali się także uciążliwych zapachów, hałasu i emisji zanieczyszczeń związanych z procesem technologicznym, magazynowaniem substratów oraz transportem pofermentu. Wskazywali na ryzyko awarii i możliwość zanieczyszczenia wód gruntowych oraz gleb, a w dłuższej perspektywie na spadek wartości nieruchomości i trwałe pogorszenie warunków życia na wsi. Podkreślali, że ewentualne korzyści finansowe dla gminy nie zrównoważą kosztów społecznych i infrastrukturalnych, a decyzja w tej sprawie będzie miała konsekwencje odczuwalne przez kolejne dziesięciolecia.

Konferencja w urzędzie Gminy Opinogóra Górna – 6 luty 2026 r.

Swoje stanowisko przedstawił także Wójt Gminy Opinogóra Górna Piotr Czyżyk, który podkreślał, że w tej sprawie nie może paść prosta, jednoznaczna deklaracja. Wiem, że mieszkańcy oczekiwali ode mnie odpowiedzi zero-jedynkowej, że nie dopuszczę do takiej inwestycji, ale przepisy prawa zobowiązują mnie do przeprowadzenia procedury i decyzja musi wynikać z dokumentów – mówił.

Zaznaczał przy tym, że większość obaw zgłaszanych przez mieszkańców jest mu bliska. Wysłuchaliśmy wielu argumentów i w dużej mierze są to także moje obawy. Moim zadaniem jest jednak szukanie rozwiązań, które będą bezpieczne dla mieszkańców i pozwolą im bez lęku myśleć o tego typu inwestycjach.

Wójt zwracał uwagę, że jako gmina typowo rolnicza Opinogóra nie może całkowicie abstrahować od tego rodzaju instalacji. Jesteśmy w pewnym sensie skazani na to, że takie obiekty mogą powstawać, zwłaszcza z myślą o rolnikach. Warunkiem jest jednak pełne bezpieczeństwo i wiarygodność. Mieszkańcy muszą mieć pewność, że nie będzie nieprawidłowości, awarii ani uciążliwości – podkreślał. Jednocześnie zaznaczał, że nie odnosi się dziś do konkretnej lokalizacji czy rozwiązań technicznych. Skala 3 megawatów jest jedną z największych obaw i ja ją w pełni rozumiem. To nie jest detal, to jest rzecz fundamentalna.

Piotr Czyżyk mówił również o obecnych realiach gminy. Opinogóra już dziś ma bardzo dużą produkcję zwierzęcą, która bywa uciążliwa. Wiele gospodarstw się rozwija i ta uciążliwość będzie rosła. Dobrze zaprojektowane instalacje mogą w pewnym stopniu ograniczyć negatywne oddziaływanie na środowisko i komfort życia mieszkańców – oceniał. Zastrzegał jednak, że kluczowe jest skuteczne egzekwowanie standardów. Musimy mieć pewność, że jesteśmy w stanie dopilnować takich przedsiębiorców i że nie będą to instalacje, które w praktyce przetwarzają odpady w sposób niekontrolowany.

Wójt odnosił się także do braku wiedzy na temat funkcjonowania biogazowni. Podczas spotkania zapytałem, kto widział biogazownię na własne oczy. Spośród kilkudziesięciu osób rękę podniosły cztery. To pokazuje, jak niewiele o nich wiemy. Trzeba pojechać, zobaczyć, porozmawiać, sprawdzić plusy i minusy, a nie powielać cudze błędy – mówił. Nie ukrywał, że zapachy mogą się pojawiać. Mówiąc wprost: czasem będzie czuć. Najczęściej jednak śmierdzi nie technologia, tylko niechlujstwo, złe procedury przy transporcie czy magazynowaniu. Wierzę, że odpowiednie rozwiązania technologiczne mogą te uciążliwości znacząco ograniczyć.

W kontekście alternatyw wskazywał, że najlepszym rozwiązaniem byłyby mniejsze, rozproszone instalacje. Zgadzam się w stu procentach, że mniejsze obiekty, lokowane bezpośrednio przy dużych gospodarstwach, byłyby lepsze. Problem polega na tym, czy to jest dziś realne – tłumaczył. Jak dodał, koszt takiej inwestycji to obecnie kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt milionów złotych, a największą barierą są możliwości przyłączenia do sieci energetycznej. Bez tego taka biogazownia nie ma sensu ekonomicznego. Dziś często mówimy o teorii, a nie o realnych możliwościach.

Poruszony został również wątek finansowy. Mechanizm podatkowy jest prosty: 2 procent wartości budowli. Przy inwestycji wartej kilkadziesiąt milionów złotych łatwo policzyć, o jakich wpływach mówimy – mówił wójt, zaznaczając, że inwestor zewnętrzny, w przeciwieństwie do rolnika, jest zobowiązany do płacenia takich podatków. Rozmawiałem z wieloma samorządowcami i w każdym przypadku słyszałem, że te podatki są regulowane. Do tego dochodzą inne potencjalne korzyści, jak wykorzystanie energii cieplnej.

Jak podsumował, jego celem jest rzetelna ocena sytuacji. Nie chcę czarować, że wszystko będzie idealne, ale też nie chcę straszyć. Chcę, żebyśmy jako mieszkańcy mieli pełną wiedzę i mogli z czystym sumieniem powiedzieć, że podjęliśmy dobrą, odpowiedzialną decyzję.

Konferencja w urzędzie Gminy Opinogóra Górna – 6 luty 2026 r.

Swoje zdanie w tej sprawie przedstawiła również Poseł na Sejm RP Anna Ewa Cicholska: W związku z planowaną budowa biometanowni w gm. Opinogóra mieszkańcy okolicznych wsi są zaniepokojeni negatywnymi skutkami tej inwestycji. Podkreślają swoje obawy. Pogorszenie jakości życia i stanu zdrowia, zagrożenie środowiska naturalnego, potężne obciążenie lokalnej infrastruktury drogowej.

Mieszkańcy poprosili mnie o pomoc. Rozumiem potrzebę szukania alternatywnych źródeł energii, gospodarkę odpadami, ale jednocześnie rozumnie obawy mieszkańców. Tak duża inwestycja przetwarzająca odpady organiczne (rolnicze, spożywcze, ścieki) nie może pozostać bez wpływu na życie okolicznych mieszkańców. Negatywnego wpływu. Transport odpadów z bardzo dużego obszaru to niezwykle wzmożony ruch na lokalnych drogach, zagrożenie wystąpienia skażenia ekologicznego wód i gruntów, znaczne pogorszenie warunków życia i prowadzenia rodzinnej gospodarki rolnej. Można by rzec wymóg czasu, rozwój, przychody dla  gminy, ale postęp nie może się odbywać kosztem lokalnych społeczności. Nie wyobrażam sobie podejmowania ważnych dla gminy decyzji bez konsultacji i aprobaty mieszkańców.

Mieszkańcy Sosnowa oraz pobliskich miejscowości, którzy szczegółowo przedstawiali swoje obawy i doświadczenia. Swoje stanowisko uzasadniali zarówno wieloletnią pracą przy podobnych instalacjach, jak i znajomością lokalnych warunków. Przy instalacjach biogazowych pracuję od ponad dwunastu lat. Zaczynałem w firmie Biogas Energy, angielskiej spółce, która działała także w Polsce. Wtedy to się bardzo opłacało, sprzedawało się energię zieloną, były konkretne pieniądze. Trzy lata temu firma się wycofała, bo przestało to być rentowne – mówił jeden z mieszkańców. Jak dodał, obecnie pracuje przy nowoczesnej bioelektrowni opartej na okresowym bioreaktorze beztlenowym. To są najnowsze technologie w Europie. Instalacja jest w pełni zamknięta, sterowana z telefonu albo laptopa, ale zapachów nie da się całkowicie wyeliminować. Stosuje się granulaty maskujące, pomarańczowe preparaty, żeby było „ładnie”, ale smród i tak się pojawia.

Mieszkańcy podkreślali, że planowana biometanownia o mocy 3 MW to skala wyjątkowo duża. W Polsce standardem są instalacje o mocy jednego, góra półtora megawata i już one należą do największych. Trzy megawaty to praktycznie niespotykana skala – argumentowali. Zwracali uwagę, że przy takiej mocy oddziaływanie zapachowe może być odczuwalne nawet w promieniu do 10 kilometrów. Przy dominujących wiatrach zachodnich są miejscowości, które przez jedną trzecią roku będą miały te uciążliwości – mówiono. Kolejnym problemem miał być transport. Przy takiej instalacji mówimy o 35–40 kursach ciężkich samochodów dziennie. To nie są ciągniki rolnicze, tylko duże ciężarówki. Jadą pełne w jedną stronę, wracają puste, ale fizycznie muszą przejechać trasę dwa razy.

Duże emocje wzbudzała także lokalizacja inwestycji. To jest teren po dawnej żwirowni, później było tam wysypisko śmieci, zasypane dopiero w październiku zeszłego roku. Grunt jest niestabilny, a właśnie tam planowane są zbiorniki na poferment i kwas siarkowy – wskazywali mieszkańcy. Obawiali się również, że jedna duża instalacja zablokuje możliwość powstania mniejszych biogazowni. Jak powstanie jedna duża, to rolnicy nie dostaną zgód na małe instalacje u siebie. Plan zostanie wyczerpany i nie będzie alternatywy.

Mieszkańcy mówili też wprost o zagrożeniach środowiskowych. Przy takiej liczbie tirów nie ma możliwości, żeby nie było wycieków. Odciek wgryza się w ubrania i skórę. Jak ktoś się nim poleje, to przez kilka dni nie da się tego domyć – relacjonowali. Wskazywali, że do biogazowni trafiają odpady pochodzenia zwierzęcego, w tym odpady drobiowe, flaki, krew, a także przeterminowana żywność wraz z opakowaniami. To wszystko trzeba sortować, magazynować i wozić. To zawsze rodzi ryzyko.

Podnoszono także kwestie bezpieczeństwa infrastrukturalnego. Planowany magazyn ma powstać przy samym wjeździe do wsi, około dziesięciu metrów od stawu i kilkanaście metrów od rzeki Sony. Droga jest wąska, tuż za ostrym zakrętem. Nie ma miejsca, żeby ciężarówki zawracały. Jak w razie awarii ma tam dojechać straż, karetka albo policja? – pytali mieszkańcy. Zwracali uwagę na planowane przekopy pod linie energetyczne oraz niedawno położony światłowód biegnący bardzo blisko drogi. Przy takim ruchu ciężkiego sprzętu uszkodzenie światłowodu to tylko kwestia czasu.

Mieszkańcy przypominali też, że już kilkukrotnie zgłaszali sprzeciw wobec inwestycji. Pierwszy sprzeciw złożyliśmy na początku grudnia 2025 r., podpisały się pod nim 234 osoby. Kolejny został odczytany na sesji rady gminy 18 grudnia 2025 r., następny złożyliśmy 17 stycznia 2026 r. Do dziś nie usłyszeliśmy jednoznacznej odpowiedzi – mówili. Ich zdaniem największym zagrożeniem jest możliwość późniejszej rozbudowy zakładu. Inwestor może w każdej chwili złożyć kolejne wnioski. Jak raz wyda się zgodę, później bardzo trudno to zatrzymać.

Nieufność budził również raport oddziaływania na środowisko. Takie raporty piszą firmy działające na zlecenie inwestora i one zawsze mają „przejść”. Uważamy, że gmina powinna zlecić niezależne badania wód i gruntu na własną rękę, korzystając z wiedzy mieszkańców, którzy znają ten teren od lat – podkreślali. Jak dodawali, dopiero wtedy można byłoby rzetelnie ocenić, czy inwestycja rzeczywiście jest bezpieczna. Jesteśmy przekonani, że wyniki takich badań mogłyby być zupełnie inne niż te przedstawiane w dokumentach inwestora.

Obawy dotyczyły także wpływu inwestycji na lokalną faunę. Jedna z mieszkanek zwracała uwagę, że w dyskusji o ekologii pomijany jest aspekt ochrony zwierząt. Dużo mówimy o ekologii i ochronie środowiska, ale mało mówi się o zwierzętach. A to jest teren typowo rolniczy, z rozległymi uprawami i małymi, często ekologicznymi gospodarstwami – podkreślała.

Jak zaznaczała, okolica jest miejscem bytowania wielu gatunków. Jest tu bardzo dużo zwierzyny. Mamy dzikie zwierzęta polne i leśne, które regularnie się przemieszczają. Są ptaki, również objęte ochroną: bażanty, kuropatwy, czaple, skowronki. Słyszeliśmy też, że w okolicy gniazdują cietrzewie. W jej ocenie realizacja tak dużej inwestycji mogłaby trwale zmienić lokalny ekosystem. Boimy się, że taka inwestycja wypłoszy zwierzęta i że te gatunki po prostu znikną z naszego terenu. A tego jako mieszkańcy naprawdę byśmy nie chcieli.

Kolejny z mieszkańców zwracał uwagę przede wszystkim na skalę planowanej inwestycji i rodzaj materiału, który miałby do niej trafiać. Trzeba jasno powiedzieć, że nie mówimy tu o spalaniu, tylko o biometanowni. Największe zagrożenia to transport i to, co będzie do niej przywożone. Już dziś zakłada się, że wsad ma pochodzić głównie z zewnątrz – mówił. Jak podkreślał, nie chodzi wyłącznie o gnojowicę czy pomiot kurzy. To nie będą tylko odpady rolnicze. Przy takiej skali najbardziej opłacalne są odpady pochodzenia zwierzęcego: krew, trzewia, treści żołądkowe, a także przeterminowana żywność i odpady warzywne. Gnojowica przy dużych instalacjach jest po prostu nieopłacalna.

Mieszkaniec podkreślał, że lokalna społeczność nie sprzeciwia się małym, rozproszonym instalacjom. Mówimy o biogazowniach do 50 kilowatów. Wtedy rolnik ma gwarancję, że wsad pochodzi z jego gospodarstwa albo od sąsiadów. Nie ma zwożenia, mówiąc wprost, badziewia z zewnątrz – zaznaczał. Jego zdaniem duża instalacja całkowicie zmienia zasady gry. Biogazownia do 50 kW zużywa połowę energii na własne potrzeby, ale przy 3 megawatach mówimy o zupełnie innym świecie. To jest olbrzym, inwestycja na około dwóch hektarach, z ogromnym oddziaływaniem na otoczenie.

Wypowiadający się mieszkaniec zwracał też uwagę na brak realnych gwarancji dla rolników. Dziś można podpisać umowy, wszystko wygląda dobrze, a za dwa–trzy lata inwestor powie: dziękujemy, już was nie potrzebujemy. Rolnicy są potrzebni tylko do zlokalizowania inwestycji – mówił. Podnosił również kwestie środowiskowe. Przy biometanowni pojawia się więcej odcieków. Co z glebą, co z wodą? Nie chcę tu straszyć, ale to są pytania, na które nikt dziś jasno nie odpowiada.

Jak zaznaczał, sam proces technologiczny nie musi być najbardziej uciążliwy. Gaz nie śmierdzi. Problemem jest to, co przyjeżdża. Ciężarówki z odpadami, manewry, postoje. Krew bardzo szybko się psuje, jest największym nośnikiem bakterii i generuje potężny fetor – mówił. Dodawał, że był w działających instalacjach, gdzie zapachów praktycznie nie było. Ale tam wsad był kontrolowany. Tutaj boimy się właśnie tego, co będzie dowożone z zewnątrz.

Największe obawy dotyczyły jednak przyszłości lokalnych inwestycji. Jeśli powstanie jedna duża biometanownia o mocy 3 MW, to mniejsze instalacje po prostu nie będą mogły powstać. Mówimy o oddziaływaniu na środowisko i przepisach, które to zablokują – tłumaczył. My mieszkamy około 800 metrów od planowanej inwestycji. W okolicy jest wielu młodych rolników, którzy chcą się rozwijać. Jeśli taka instalacja powstanie w jednym miejscu, to praktycznie zablokuje rozwój całej gminy. Kolejna inwestycja mogłaby powstać dopiero kilkanaście kilometrów dalej, na drugim krańcu gminy. I tego boimy się najbardziej.

Co wiemy na temat inwestora firmy Biogas ECO 6 który chce wybudować biometanownię w miejscowości Sosnowo, Gmina Opinogóra Górna.

  • Biogas Eco 6 Spółka z Ograniczoną Odpowiedzialnością, data rejestracji w Krajowym Rejestrze Sądowym – 15 kwiecień 2025 r.
  • Prezes Zarządu – Maksymilian Dunaj lat 19
  • Kapitał spółki na dzień 13.02.2026 r. – 5.000 PLN
  • ul. Grzybowska nr. 87, 00-844 Warszawa

Dane pochodzą z Krajowego Rejestru Sądowego – stan na dzień 13 luty 2026 r.

Komentarz Redakcji Ciech24.pl

Gmina Opinogóra Górna to gmina rolnicza. Gospodarstwa i przedsiębiorstwa rolne, które funkcjonują na tym terenie prowadzone są przez rodziny, które od lat mieszkają w Gminie Opinogóra Górna. Rodziny z pokolenia na pokolenie przekazują sobie prowadzone gospodarstwa / przedsiębiorstwa rolne. Te rodzinne firmy rolnicze często mają piękne tradycje, własne rodzinne historie.

Mieszkańcy słusznie przedstawiają swoje protesty obawiając się o dalsze funkcjonowanie własnych gospodarstw / przedsiębiorstw rolnych, boją się stracić to co od pokoleń było budowane w ich rodzinie. Potężna biometanownia która jest planowana w Gminie Opinogóra Górna będzie mocno wpływać na ich przyszłość co może ograniczyć dalszy rozwój ich przedsiębiorstw oraz w każdym dniu będą odczuwać negatywne skutki funkcjonowania biometanowni.

Sprzeciw przeciwko powstaniu biometanowni podpisało 234 osoby to bardzo mocny sygnał dla Wójta Gminy Opinogóra Górna aby zablokować taką inwestycję, jednak obserwując debatę dyskusji w dniu 6 lutego 2026 r. Wójt zajmuje stanowisko przeciwne do mieszkańców. Wójt – Piotr Czyżyk stara się przekonać mieszkańców, że taka inwestycja jest słuszna dla ich Gminy jednak należy mocno podkreślić, że to Wójt jest urzędnikiem państwowym a Rolnicy – przedsiębiorcy sami najlepiej wiedzą jak prowadzić własne gospodarstwa czy przedsiębiorstwa rolnicze i to oni w tej dziedzinie są ekspertami a nie Wójt. Mieszkańcy sami najlepiej wiedzą co jest dla nich potrzebne i ich głos powinien być najważniejszy.

Kolejny ważny temat to potężny smród – mieszkańcy informują o 35–40 kursach ciężkich samochodów dziennie (w jedną stronę) co łącznie daje nam ok. 70 przejazdów + niepoliczalne inne transporty rolnicze inwestora. Takie śmierdzące transporty, aby dotrzeć do biometanowni będą musiały przejeżdżać przez Ciechanów co odczują mieszkańcy i Samorządowcy do których należą drogi: miejskie, gminne, powiatowe, wojewódzkie. 

W bliskiej odległości od planowanej inwestycji biometanowni znajduje się Szkoła Podstawowa w Woli Wierzbowskiej, Gmina Opinogóra Górna, dzieci również będą narażone na regularny smród. Szkoła znajduje się przy drodze 617 trasa Ciechanów – Przasnysz, którą najprawdopodobniej transporty smrodu będą się przemieszczać.

Na terenie Gminy Opinogóra Górna znajduje się Muzeum Romantyzmu gdzie w okresie letnim w plenerze odbywają się wydarzenia kulturalne np. koncerty, występują artyści sławy światowej, weekendy spędzają rodziny, zakochane pary chętnie się fotografują (sesje ślubne) – czy będą w stanie zaakceptować smród? – na dzień dzisiejszy na te pytanie nie możemy odpowiedzieć a jedynie zauważyć zagrożenie z tym związane.

Mieszkańcy dalej protestują o swoją przyszłość w najbliższa niedzielę (15 lutego 2026 r.) o godz. 14.30 w świetlicy gminnej w miejscowości Sosnowo, Gmina Opinogóra Górna spotkają się z redakcją TVP.

 

Publikacja artykułu 13.02.2026 r.

Artykuł, wywiady, zdjęcia: Ciech24.pl

Previous ArticleNext Article