W piątek, 17 października 2025 r., Powiatowa Biblioteka Publiczna im. Zygmunta Krasińskiego w Ciechanowie gościła wyjątkowych artystów. Zespół Artystyczny „Gołyminiacy” wystąpił z okazji Nocy Bibliotek, wypełniając salę tradycyjną muzyką i ludowymi tańcami.
Na scenie zaprezentowała się grupa, która działa od kwietnia tego roku w nowej, odmłodzonej formule. Z nową energią i młodym zapałem „Gołyminiacy” kontynuują lokalne tradycje artystyczne, które w Gołyminie zapoczątkowała jeszcze w 2001 roku grupa seniorów pod kierunkiem Janiny Zbrzeznej.
Przez lata zespół przechodził różne metamorfozy, od Zespołu Emerytów i Rencistów po Zespół Emerytów z Gołymina, by w 2025 roku powrócić jako otwarta społeczność, do której może dołączyć każdy, niezależnie od wieku czy doświadczenia. Nad rozwojem grupy czuwają instruktorzy Janusz Pawlak i Witold Maciąg, którzy prowadzą zajęcia z tańca i śpiewu ludowego.
Podczas koncertu w bibliotece widzowie mieli okazję posłuchać tradycyjnych pieśni ludowych Mazowsza i zobaczyć tańce wykonywane w barwnych strojach ispirowanych tradycjami ludowymi. Kobiety wystąpiły w kolorowych spódnicach: żółtych, zielonych i czerwonych oraz białych bluzkach, mężczyźni zaś w białych koszulach i ciemnych spodniach.
Akompaniamentem i kierownictwem muzycznym zajął się Witold Maciąg, a Aleksandra Puczyńska oraz Jacek Bartosiewicz, gościnnie wsparli artystów na skrzypcach i tamburynie. „Gołyminiacy” z dumą kontynuują lokalne tradycje artystyczne, łącząc pokolenia i miłość do śpiewu i tańca. Ich występ w bibliotece pokazał, że dziedzictwo kulturalne Mazowsza wciąż żyje i nadal znajdują się osoby gotowe, by dzielić się nim z lokalną społecznością.
Koncert był częścią ogólnopolskiej akcji Noc Bibliotek, która co roku przyciąga miłośników kultury do bibliotek w całym kraju. Publiczność zgromadzona w ciechanowskiej placówce nagrodziła artystów gromkimi brawami, doceniając zarówno ich umiejętności, jak i zaangażowanie w kultywowanie lokalnego folkloru.

Po występie nie zabrakło ciepłych słów pod adresem artystów. To się robi zespół rodzinny, jest kilka małżeństw i bardzo się z tego cieszymy – mówiła z uśmiechem Grażyna Czerwińska z Powiatowej Biblioteki Publicznej, podkreślając, że wśród członków grupy są osoby w różnym wieku i z różnych środowisk. Dyrektor placówki, Lech Zduńczyk, zwrócił uwagę na autentyczność i zaangażowanie wykonawców. Widać, że to ludzie, którzy naprawdę kochają to, co robią. Potraficie poruszyć publiczność i dać jej to, czego oczekuje – podkreślał.
Nie ukrywał też wzruszenia i uznania dla zespołu: Zrobiliście na mnie ogromne wrażenie, jesteście fantastyczni w swojej pasji i tym, jak potraficie ją przekazać. Na zakończenie kierownik grupy Janusz Pawlak, podziękował publiczności za gorące przyjęcie i przedstawił muzyków, którzy towarzyszyli „Gołyminiakom” na scenie: Aleksandrę Puczyńską, która przyjechała z Wyszkowa, Witolda Maciąga z Popowa oraz Jacka Bartosiewicza z Pułtuska. Na koniec publiczność dopomniała się o bis, który artyści z przyjemnością wykonali.
Kierownik zespołu, Janusz Pawlak, który pełni także rolę choreografa artystycznego, opowiadał po koncercie o działalności grupy i planach na przyszłość. Z nazwą było trochę problemu, ale ostatecznie ustaliliśmy, że będziemy się nazywać Ludowy Zespół Artystyczny „Gołyminiacy”, czyli LZA – podobnie jak w Ciechanowie – wyjaśnił.
Jak mówił, repertuar zespołu opiera się na znanych pieśniach mazowieckich i ludowych. Śpiewaliśmy między innymi „Najpijmy się, chłopcy”, walczyk „Jest drożyna”, „Rozpaliły się wiśnie czereśnie”, „Szedłem sobie drożyneczką”, „Świeci miesiąc”, „Uciekła mi przepióreczka”. Zatańczyliśmy też kujawiaka. To takie proste, tradycyjne rzeczy, od których zespół może zacząć – mówił.
Przyznał, że przygotowania do występów nie są łatwe, zwłaszcza dla początkujących. Zespół ludowy to zespół pieśni i tańca. Wiadomo, że śpiewu można nauczyć się szybciej, ale taniec, szczególnie w parach, w takich rytmach jak oberek, polka, mazur czy kujawiak, wymaga dużo więcej pracy. Zaczęliśmy w kwietniu, potem przyszedł okres wakacji i kilka prób przepadło, ale widać zapał i chęć do pracy. Ja też widzę ogromny postęp z miesiąca na miesiąc, a to najważniejsze – podkreślił.
Zespół nie zamierza jednak spocząć na laurach. Chcemy poszerzyć program o więcej tańców. Piosenki są ważne, ale zależy mi, żeby pojawiły się układy taneczne – w walczyku, polce, oberku czy mazurze. Planujemy też wprowadzić taniec zwany „kontro”, pochodzący od słowa kontredans. Ma pięć figur, nie będę zdradzał szczegółów, zapraszam na koncert, myślę, że wiosną albo latem będziemy mogli go zaprezentować na scenie – zapowiedział Janusz Pawlak.
Obecnie w zespole tańczy 20 osób. Mamy 12 kobiet i 10 mężczyzn, dwie panie są bez partnerów. Dzisiaj wystąpiliśmy w ośmiu parach, plus dwie panie dodatkowo. Niestety, jedna koleżanka nie mogła tańczyć, bo jej partner zachorował – mówił kierownik.
Jak dodał, grupie towarzyszy kapela w składzie: akordeon, skrzypce i bębenek obręczowy. Na akordeonie gra pan Witold Maciąg, nasz akompaniator, który przyjeżdża z Popowa, spod Serocka. Na bębenku gra Jacek Bartosiewicz, a na skrzypcach Aleksandra Puczyńska z Wyszkowa. Zagrała z nami już po raz drugi , wcześniej występowała z nami podczas dożynek w Gołyminie, więc zna nasz repertuar. W przyszłości, gdy rozbudujemy program do godziny, chcielibyśmy dołączyć jeszcze klarnet albo kontrabas – opowiadał.
Jak zaznaczył, zespół ma także wyjątkowy, rodzinny charakter. Mamy kilka małżeństw w składzie. Początkowo było trudno namówić panów, żeby przyszli na próby, ale prosiłem, żeby mężowie dołączyli do swoich żon i udało się. To świetnie wpływa na atmosferę w grupie – podkreślił z uśmiechem.







