W niedzielne, styczniowe popołudnie 11 stycznia 2026 roku, Oranżeria Muzeum Romantyzmu w Opinogórze wypełniła się po brzegi publicznością. Zabrzmiały tam najpiękniejsze polskie kolędy w jazzowej, fortepianowej interpretacji Włodka Pawlika – jednego z najwybitniejszych polskich pianistów jazzowych. Koncert miał charakter w pełni instrumentalny, bez partii wokalnych, choć wielu słuchaczy cicho podśpiewywało znane melodie.
Wydarzeniu towarzyszyła prezentacja dziewiętnastowiecznego, żeliwnego Posągu Tadeusza Kościuszki autorstwa Davida d’Angers ze zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie, przygotowana w Dworze Krasińskich w ramach cyklu „Galeria Jednego Obiektu”.

Włodek Pawlik
Włodek Pawlik, urodzony w 1958 roku światowej sławy pianista i kompozytor, jedyny jak dotąd polski laureat nagrody Grammy w kategorii „The Best Jazz Large Ensemble” za płytę „Night in Calisia”, zaprezentował w Opinogórze materiał z albumu „Włodek Pawlik – Kolędy Polskie”. Artysta jest także laureatem nagrody „Fryderyk”, Polskich Nagród Filmowych „Orły” oraz Złotych Lwów za muzykę do filmu „Rewers”. Współpracował z takimi muzykami jak Randy Brecker, Mike Stern, Billy Hart, Tom Kennedy czy Arturo Sandoval.
Jest autorem ponad 45 autorskich płyt oraz muzyki do filmów, spektakli teatralnych, baletów i projektów symfonicznych. Absolwent Akademii Muzycznej im. Fryderyka Chopina w Warszawie oraz Hochschule für Musik w Hamburgu, od lat związany z Uniwersytetem Muzycznym Fryderyka Chopina, gdzie prowadzi zajęcia z improwizacji jazzowej, w ostatnich latach realizował także duże projekty wokalno-instrumentalne do poezji Zbigniewa Herberta i Bolesława Leśmiana oraz koncertował w najważniejszych salach Europy.
W Opinogórze zagrał m.in. „Oj, maluśki, maluśki”, „Cicha noc”, „Przybieżeli do Betlejem”, „Gdy się Chrystus rodzi”, „Gdy śliczna Panna”, „Z narodzenia Pana”, „Mizerna, cicha”, „Dzisiaj w Betlejem”, „Anioł pasterzom mówił”, „Do szopy, hej pasterze”, „Jezus malusieńki”, „Pójdźmy wszyscy do stajenki”, „Bóg się rodzi”, „Mędrcy świata”, „Nie było miejsca” oraz „Lulajże, Jezuniu”, nadając każdej z kolęd formę solowej, improwizowanej interpretacji, która zachowała świąteczny nastrój, a jednocześnie wniosła do niego jazzową swobodę i świeżość.
Po koncercie Włodek Pawlik przyznawał, że wciąż był pod silnym wpływem emocji związanych z występem i reakcją słuchaczy. „Jestem jeszcze pod wpływem emocji, to był godzinny recital, adrenalina jeszcze nie opadła i szybko nie opadnie. Improwizuję, więc nie wszystko dokładnie pamiętam. To nie jest koncert muzyki zapisanej w nutach, gdzie program od początku do końca jest ustalony. Ja improwizuję kolędy, które wybieram na bieżąco podczas koncertu. To zupełnie inny przepływ energii. Dlatego nawet nie chcę do końca analizować, co i dlaczego zagrałem, najlepiej to po prostu nagrać i potem do tego wrócić. Te kolędy, które wybrałem dzisiaj, niosły ze sobą inny rodzaj energii” – mówił artysta.

Włodek Pawlik
Zwracał też uwagę, że był to jego pierwszy występ w Muzeum Romantyzmu, do którego namówiła go żona. „Wiem, że wcześniej grała tu z repertuarem klasycznym, pieśni Schuberta i Moniuszki. To w dużej mierze jej inicjatywa, żebym tu przyjechał. Znała to miejsce, wiedziała, że jest dobra sala, dobry fortepian i wspaniała publiczność. Uznała, że to idealna przestrzeń na recital jazzowy, improwizowany” – podkreślał, dodając, że szczególną radość sprawiła mu obecność publiczności mimo trudnej, zimowej pogody.
„Dzisiejszy koncert dał mi ogromną radość, zwłaszcza że przyjechało tak wielu ludzi, nawet z odległych miejscowości, jak Ostrowiec czy Kąśna. Dla mnie największą satysfakcją jest to, że ludzie przyjeżdżają specjalnie po to, by posłuchać mojej muzyki i tak na nią reagują”.
Odnosząc się do albumu „Kolędy Polskie”, przypomniał jego historię: „Były dwie edycje. Pierwsza ukazała się w 2002 roku, nagrana w dworku Ignacego Jana Paderewskiego w Kąśnej Dolnej podczas dwóch nocnych sesji przy fortepianie Fazioli. Druga to reedycja z 2013 roku, rozszerzona o kolejne utwory. Zainteresowanie było tak duże, że płyta wciąż jest dodrukowywana. To jeden z moich bestsellerów. Jako instrumentalista jestem w pewnym sensie w kontrze do tradycji wokalnej, a mimo to kolędy w wersji fortepianowej znajdują swoich słuchaczy”.
Artysta zaznaczył, że opinogórski koncert był ostatnim w tegorocznym cyklu kolędowym. „Wcześniej zagrałem kilka, m.in. drugiego dnia świąt w kościele św. Anny w Warszawie. Za każdym razem program jest trochę inny, bo wszystko opiera się na improwizacji, na tym, co pamiętam i co akurat mam w głowie”.
W rozmowie wspomniał także o płycie „Pawlik & Pawlik Duo”, którą stworzył z synem Łukaszem. „To duet wiolonczeli i fortepianu, w większości moja muzyka, improwizowana, akustyczna. Ostatni utwór nagraliśmy w rozbudowanej formie studyjnej, z dodatkowymi instrumentami: perkusją, gitarą basową i elektryczną wiolonczelą, na których również grał mój syn. Pozostałe kompozycje to zapis koncertu z radiowej Trójki”.
Muzyczny charakter mają również święta w domu artysty. „Tegoroczna Wigilia była niemal w całości kolędowa. Śpiewaliśmy i graliśmy do późnej nocy, bez telewizora i Internetu. Drugiego dnia świąt miałem już koncert w kościele św. Anny w Warszawie”.

Włodek Pawlik i Monika Salomon Miłoboszewska – dyrektor Muzeum Romantyzmu w Opinogórze Górnej
Na zakończenie Włodek Pawlik zdradził, że pracuje nad nowym wydawnictwem. „Kilka dni temu nagrałem materiał w Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina w Warszawie. To cykl trzynastu pieśni do tekstów m.in. Witkacego, Herberta, Leśmiana, Zagajewskiego i Szekspira, nagrany w duecie z wybitnym barytonem Robertem Gierlachem. Jesteśmy na etapie montażu i mam nadzieję, że płyta ukaże się jeszcze w tym roku”.
Żoną Włodka Pawlika jest prof. dr hab. Jolanta Pszczółkowska-Pawlik – wybitna pianistka, kameralistka, producentka i menedżerka kultury, laureatka nagrody Grammy 2014 jako producentka albumu „Night in Calisia”. Artystka ma na koncie kilkanaście płyt, w tym cenione nagrania pieśni Franza Schuberta, Stanisława Moniuszki i Piotra Maszyńskiego, a także rozbudowaną, nagradzaną serię „Moniuszko – Pieśni”, która stała się jednym z najważniejszych fonograficznych projektów poświęconych twórczości ojca polskiej pieśni artystycznej. Od lat związana jest z Uniwersytetem Muzycznym Fryderyka Chopina w Warszawie, gdzie kształci młodych śpiewaków i uchodzi za jedną z najważniejszych promotorek talentów wokalnych w kraju. Jest również twórczynią i dyrektorką artystyczną festiwalu „Moniuszko na Trakcie Królewskim”, który na stałe wpisał się w kalendarz najważniejszych wydarzeń muzyki kameralnej w Polsce.
W Opinogórze wystąpiła 8 czerwca 2025 jako pianistka podczas jednego z Koncertów Niedzielnych, akompaniując wybitnym solistom operowym w programie pieśni romantycznych Schuberta, Moniuszki i Maszyńskiego. Jak podkreślał Włodek Pawlik, to właśnie ona zainspirowała go do przyjazdu do Muzeum Romantyzmu, znając doskonale poziom artystyczny cyklu koncertowego oraz atmosferę tego miejsca, idealnie – jak mówił – „stworzonego do kameralnego, skupionego słuchania muzyki na najwyższym poziomie”.






